Obwodowi chersońskiemu na południu Ukrainy grozi katastrofa ekologiczna z powodu zanieczyszczenia Dniepru, spowodowanego wysadzaniem w powietrze jednostek pływających - ostrzegł lojalny wobec Kijowa szef administracji regionu Jarosław Januszewycz.

Według wstępnych ocen do wody trafiło do 10 ton paliw i smarów. Może to doprowadzić do zniszczenia rzecznej flory i fauny, a także zatrucia okolicy na dekady - powiedział Januszewycz.

Wyjaśnił, że jednostki pływające są wysadzane w powietrze przy rzecznych przystaniach Dniepru i jego dopływów. Rosyjska redakcja BBC, która cytuje wypowiedź Januszewycza wyjaśnia, że wojskowi rosyjscy masowo konfiskują łodzie wśród miejscowych, co jest związane z zakazem przepływania na lewy brzeg Dniepru.

Władze okupacyjne przeprowadziły pod koniec października ewakuację ludności na lewy brzeg Dniepru, ale zabraniają samodzielnego przeprawiania się przez rzekę.

Januszewycz ostrzegł, że prąd rzeczny niesie zanieczyszczenia dalej, w stronę delty Dniepru i strefy chronionej, którą jest park narodowy Dolnego Dniepru. Tereny te są pod ochroną na mocy konwencji ramsarskiej o ochronie mokradeł z 1971. W przyszłości niebezpieczne substancje mogą też trafić do Morza Czarnego - dodał ukraiński urzędnik.

W celu likwidacji następstw należy jak najszybciej odgrodzić ropę i ją zebrać - zaapelował Januszewycz. Wskazał, że strona ukraińska nie może tego zrobić nie mając dostępu do obszarów pod okupacją rosyjską.

Obwód chersoński, przylegający do anektowanego przez Rosję w 2014 roku Krymu, był jedynym ukraińskim obwodem w całości zajętym przez wojska agresora po rozpoczęciu przez Rosję inwazji na Ukrainę 24 lutego br. Pod koniec sierpnia armia ukraińska rozpoczęła na tych terenach kontrofensywę.