Z najnowszych doniesień "Financial Times" wynika, że prezydent USA zagroził całkowitym wstrzymaniem dostaw broni dla Ukrainy, jeśli państwa NATO nie dołączą do „koalicji chętnych” w celu siłowego odblokowania cieśniny Ormuz. Bezpieczeństwo Europy Wschodniej właśnie stało się kartą przetargową w konflikcie z Iranem.
- Po więcej aktualnych informacji zapraszamy do RMF24.pl
Cieśnina Ormuz, przez którą przepływa jedna piąta światowej ropy, pozostaje zablokowana przez Teheran od czasu amerykańsko-izraelskich uderzeń na Iran pod koniec lutego. Choć Trump domagał się od europejskich marynarek wojennych pomocy w udrożnieniu szlaku, stolice Starego Kontynentu początkowo odmówiły, argumentując, że "to nie ich wojna".
Według urzędników zaznajomionych z przebiegiem rozmów, Trump zagroził odcięciem wsparcia dla PURL - kluczowej inicjatywy zakupów broni dla Ukrainy, finansowanej przez kraje europejskie, ale zależnej od amerykańskich zasobów i logistyki. Dla Kijowa, walczącego z rosyjską agresją, oznaczałoby to katastrofę.
"Prezydent Trump jasno wyraził swoje rozczarowanie NATO. Jak podkreślił: Stany Zjednoczone będą o tym pamiętać" - skomentowała zastępczyni rzecznika prasowego Białego Domu, Anna Kelly. Sam Trump podczas spotkania gabinetu nie gryzł się w język: "Jesteśmy tam, by chronić NATO przed Rosją. Ale oni nie są tam, by chronić nas. To niedorzeczne".
W rolę mediatora wcielił się sekretarz generalny NATO, Mark Rutte. To on - podaje "FT" - po serii gorączkowych rozmów z Trumpem i sekretarzem stanu Marco Rubio, nakłonił liderów Francji, Niemiec i Wielkiej Brytanii do ustępstw. Rutte miał opisać postawę Trumpa jako "bliską histerii" w obliczu europejskiego oporu.
Efektem tych nacisków była pośpiesznie przygotowana deklaracja z 19 marca, w której kluczowi sojusznicy wyrazili "gotowość do przyczynienia się do wysiłków na rzecz zapewnienia bezpiecznego przejścia przez Cieśninę". Dokument został sformułowany ogólnikowo.
Kryzys w Zatoce Perskiej wywołał również globalną walkę o deficytowe zasoby militarne, zwłaszcza rakiety przechwytujące PAC-3 do systemów Patriot. Są one niezbędne zarówno do ochrony państw Zatoki przed irańskimi atakami, jak i do obrony ukraińskich miast przed rosyjskimi pociskami.
Marco Rubio, sekretarz stanu USA, przyznał, że choć na razie dostawy dla Ukrainy nie zostały zakłócone, priorytety mogą ulec zmianie. "Jeśli będziemy potrzebować czegoś dla Ameryki, zatrzymamy to przede wszystkim dla Ameryki" - stwierdził Rubio, nie wykluczając przekierowania sprzętu z frontu wschodniego na potrzeby własnych magazynów uszczuplonych wojną z Iranem. Później strona amerykańska zapewniała, że wszelkie zamówienia dla Ukrainy zostaną zrealizowane.
Napięcie osiągnęło punkt kulminacyjny w środę, gdy Trump zasugerował w rozmowie z agencją Reuters, że "absolutnie" rozważy wycofanie Stanów Zjednoczonych z NATO i że złoży stosowną obietnicę w przemówieniu. Taka deklaracja, złożona w samym środku dwóch równoległych konfliktów zbrojnych, stawia pod znakiem zapytania przyszłość architektury bezpieczeństwa, jaką znamy od zakończenia II wojny światowej.
Mimo że premier Wielkiej Brytanii Keir Starmer zapowiedział w tym tygodniu rozmowy z 35 sygnatariuszami nowej koalicji, zaznaczył, że realne działania w ramach zabezpieczenia cieśniny Ormuz zostaną podjęte dopiero "po zakończeniu walk".


