Premier Węgier Peter Magyar oświadczył, że Budapeszt nie dostarczy Ukrainie ani broni, ani sprzętu wojskowego. Słowa te spodobały się rosyjskim decydentom, co potwierdził rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow.

  • Premier Węgier Peter Magyar oświadczył, że Budapeszt nie dostarczy Ukrainie broni ani sprzętu wojskowego.
  • Na te słowa zareagował rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow. Co powiedział?
  • Więcej ważnych informacji z Polski i ze świata znajdziesz na stronie głównej RMF24.pl.

Premier Węgier Peter Magyar przyjechał w czwartek do Brukseli, gdzie spotkał się m.in. z sekretarzem generalnym Sojuszu Północnoatlantyckiego Markiem Rutte. Szef węgierskiego rządu oświadczył po rozmowach, że "Węgry ponownie staną się wiarygodnym partnerem w najsilniejszym sojuszu świata".

Obaj panowie poruszyli również temat Ukrainy. "Poinformowałem sekretarza generalnego, że Węgry nie dostarczą Ukrainie broni ani sprzętu wojskowego" - ogłosił premier Węgier we wpisie na platformie X.

Na te słowa szybko zareagował rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow, który powiedział, że Moskwa "z zadowoleniem" przyjmuje oświadczenie szefa węgierskiego rządu o odmowie dostaw uzbrojenia na Ukrainę. Jeśli jedna strona twierdzi, że uważa dolewanie oliwy do ognia za niepotrzebne, to jest to godne pochwały - przyznał szef służby prasowej rosyjskiego prezydenta, cytowany przez portal RBK.

Pragmatyczne relacje z Rosją

RBK przypomina, że już na początku kwietnia, jeszcze przed wyborami parlamentarnymi na Węgrzech, Peter Magyar, podobnie jak były premier Viktor Orban, wyrażał sprzeciw wobec dostaw uzbrojenia na Ukrainę.

Lider zwycięskiej partii TISZA deklarował również pragmatyczne podejście do relacji z RosjąPragmatyzm oznacza, że nie mamy nic do powiedzenia w sprawach wewnętrznych Rosji, a ona nie ma nic do powiedzenia w naszych sprawach. Jesteśmy suwerennymi krajami i szanujemy się nawzajem, ale nie musimy się lubić - tłumaczył.

Stwierdził również, że Węgry w razie potrzeby będą musiały spotkać się z prezydentem Rosji Władimirem Putinem. Geografia się nie zmieni - ani dla Rosji, ani dla Węgier. Nasza zależność energetyczna również pozostanie przez jakiś czas - mówił.

W międzyczasie, pod koniec kwietnia, Budapeszt dał zielone światło dla unijnej pożyczki w wysokości 90 miliardów euro dla Kijowa po tym, jak Ukraina wznowiła dostawy ropy naftowej rurociągiem Przyjaźń.