​Ukraiński kontrwywiad przechwycił rozmowy, z których wynika, że Rosjanie przygotowują prowokacje, w wyniku których może zginąć nawet 200 osób. To ma stać się pretekstem do wprowadzenia na Ukrainę rosyjskich wojsk.

Unia nie chce drażnić Moskwy

​Większość krajów Unii Europejskiej nie chce drażnić Moskwy przed jutrzejszym spotkaniem w Genewie w sprawie kryzysu na Ukrainie. Jak donosi korespondentka RMF FM Katarzyna Szymańska-Borginon, grupa państw, którym przewodzą Niemcy, wstrzymuje unijne działania wobec Rosji. Kraje te obawiają się,... czytaj więcej

Według szefa departamentu kontrwywiadu Służby Bezpieczeństwa Ukrainy (SBU) Witalija Najdy Rosja chce, by na Ukrainie polała się krew.

Przechwycone rozmowy świadczą o tym, że kraj, który nazywał się krajem bratnim, stawia swoim siłom specjalnym zadanie przelania na ulicach naszych miast krwi. Udokumentowaliśmy rozmowy, które mówią o tym, że trzeba będzie zabić 100-200 osób i po tym, w ciągu półtorej godziny, na terytorium Ukrainy pojawią się czołgi i transportery opancerzone rosyjskiej armii - oświadczył na konferencji prasowej.

Najda powiedział, że uzyskane przez Ukraińców nagrania rozmów dowodzą, że oficer oddziału specjalnego SBU Alfa, zastrzelony w niedzielę podczas akcji przeciwko separatystom w Słowiańsku w obwodzie donieckim, został zabity przez oddział dowodzony przez oficera rosyjskiego wywiadu wojskowego GRU Igora Striełkowa.

Ustalono, że członkowie grupy wywiadowczo-dywersyjnej, która liczyła ponad 30 ludzi, pod dowództwem Striełkowa dopuściła się napaści zbrojnej na pracowników SBU, w wyniku czego jeden z nich został zabity, a trzech innych rannych - ujawnił Najda.

Oświadczył także, że GRU kieruje działaniami prorosyjskich separatystów, okupujących budynki państwowe w obwodach donieckim i ługańskim. Głównym celem działań rosyjskich oddziałów specjalnych na terytorium Ukrainy jest destabilizacja sytuacji w kraju - podkreślił Najda.

(abs)