Biegnąca na ostatniej zmianie Weronika Nowakowska wystartowała jako liderka. Nie tylko nie zdołała utrzymać prowadzenia, ale polskie biathlonistki ukończyły olimpijską sztafetę w Pjongczangu na siódmym miejscu. "Biorę to na klatę" - powiedziała zawodniczka.

Mimo karnej rundy, którą na trzeciej zmianie musiała pokonać Krystyna Guzik, biało-czerwone były na prowadzeniu, gdy na trasę wybiegła uznawana za najlepszą w polskiej ekipie Nowakowska. Prawdopodobnie ostatni występ na igrzyskach w karierze 31-letniej zawodniczce się nie udał. Wprawdzie nie musiała pokonywać karnej rundy, ale aż pięciokrotnie dobierała amunicję. Ostatecznie do triumfatorek Polki straciły 43,6 s.

Nie spisałam się na strzelnicy jak należy. Wiało bardzo. W pozycji stojącej byłam przekonana, że pierwszy strzał trafiłam, a było pudło. Generalnie chyba też emocje brały górę. Wybroniłam się przed rundami karnymi, ale to było zdecydowanie za mało, żeby utrzymać to wspaniałe miejsce, które wypracowały dziewczyny. Mam świadomość, że wina za to spadnie na mnie i biorę to na klatę - podkreśliła Nowakowska na mecie.

Południowokoreańskie igrzyska nie były dla niej łatwe. Do sportu wróciła rok temu, po urodzeniu bliźniąt. Jej motywacją była chęć spełnienia marzenia o zdobyciu olimpijskiego medalu.

W obecnym sezonie Pucharu Świata spisywała się najlepiej z Polek. W styczniowym biegu na dochodzenie w Oberhofie zajęła czwarte miejsce. W Pjongczangu jednak w trzech startach indywidualnych kolejno sklasyfikowano ją na: 34., 30. i 21. pozycji. Na domiar złego wywołała jeszcze mały skandal. W opublikowanym w internecie filmiku zwróciła się do obrażających ją w sieci kibiców, mówiąc: W d...e byliście, g...o widzieliście.

Pierwszy raz zdarzyło mi się zacząć zmianę jako pierwsza. Zawsze największa odpowiedzialność ciąży na tym ostatnim. Spadło to na mnie, musiałam to dźwignąć. Zrobiłam to jak potrafiłam. Ani ja, ani kibice nie będą jednak dumni - zaznaczyła.

Przed rywalizacją sztafet Nowakowska mówiła, że miejsce w pierwszej szóstce będzie tym, co w pełni zawodniczki zadowoli. Choć szóstą pozycję biało-czerwone przegrały ze Szwajcarkami o zaledwie 0,1 s, to poczucie żalu mają znacznie większe.

Gdybyśmy cały czas biegły pod koniec pierwszej dziesiątki, to z siódmego miejsca byśmy się cieszyły. Jeżeli jednak ostatnia zmiana zaczęła się przy naszym prowadzeniu, to ciężko oceniać ten wyścig w kategoriach sukcesu -
podsumowała Nowakowska.

Jedynym medalem zdobytym przez Polskę w biathlonie pozostaje srebro Tomasza Sikory z biegu ze startu wspólnego w Turynie 12 lat temu.

(m)