Syryjscy rebelianci, którzy nie opuszczą wschodniego Aleppo, będą traktowani jak terroryści - ostrzegł szef MSZ Rosji Siergiej Ławrow. Wyraził przekonanie, że Rosja i USA porozumieją się co do wycofania rebeliantów z tej części miasta.

Rebelianci w Syrii /SANA HANDOUT /PAP/EPA

Ławrow podkreślił na konferencji prasowej, że gdy tylko porozumienie w tej sprawie zostanie osiągnięte, to rebelianci, którzy odmówią opuszczenia obleganych części miasta, będą traktowani jak terroryści i Rosja będzie wspierała operację syryjskiej armii przeciwko nim.

Szef rosyjskiej dyplomacji dodał, że Rosja i Stany Zjednoczone rozpoczną we wtorek wieczorem lub w środę rano w Genewie rozmowy na temat wycofywania rebeliantów z Aleppo.

Zastrzegł, że rezolucja ONZ w sprawie zawieszenia broni byłaby przeciwskuteczna, ponieważ rozejm pozwoliłby rebeliantom na przegrupowanie. Ławrow dodał, że projekt rezolucji, który w poniedziałek ma być rozpatrywany przez Radę Bezpieczeństwa ONZ, "jest prowokacją" i "torpeduje wysiłki rosyjsko-amerykańskie".

Egipt, Nowa Zelandia i Hiszpania zaproponowały tekst rezolucji, domagając się co najmniej siedmiodniowego rozejm w Aleppo.

Wschodnie dzielnice Aleppo, w których mieszka ponad 250 tys. osób, są od trzech miesięcy oblegane przez siły syryjskie wspierane przez Rosję, sojuszniczkę reżimu Baszara el-Asada. Rebelianci ostrzegają, że reżim i Rosjanie chcą wygrać wojnę, całkowicie wyniszczając ludność w rejonach kontrolowanych przez opozycję. Organizacje pomocowe alarmują, że miastu, w którym brakuje żywności, paliwa i środków medycznych, grozi katastrofa humanitarna.

(az)