Komisja Europejska czeka na wyrok Trybunału Konstytucyjnego z niepokojem. Już sam wniosek premiera Mateusza Morawieckiego z marca tego roku Bruksela przyjęła z ogromnym rozczarowaniem - bo polski premier do niedawna chciał uchodzić za tę proeuropejską stronę w polskim rządzie, obrońcę Polski w UE. Ten wizerunek Morawieckiego prysł, gdyż swoim wnioskiem do TK wzbudził poważne wątpliwości co do swoich intencji.

Komisarz ds. wymiaru sprawiedliwości Didier Reynders nawet wysłał list, prosząc o wycofanie marcowego wniosku, a niedawno PE apelował w swojej rezolucji, by Morawiecki zaprzestał podważania prymatu unijnego prawa.

Wyrok, który na długo przesądzi o relacjach Polski z Unią

To będzie ważne dla Brukseli rozstrzygniecie, gdyż jak mówią rozmówcy dziennikarki RMF FM, w tej sprawie chodzi o najistotniejszą kwestię - sedno UE, czyli prymat unijnego prawa nad krajowym. Dużo będzie zależało od tego wyroku, a także od tego, jakie wobec niego stanowisko zajmie rząd - mówią rozmówcy w KE. 

Rozstrzygnięcie TK może przesądzić na przykład o tym, kiedy KE na poziomie politycznym odblokuje Krajowy Plan Odbudowy. Na razie w tej sprawie toczą się z polskimi władzami rozmowy, ale wyłącznie na szczeblu technicznym. Od zatwierdzenia przez KE polskiego KPO zależy, kiedy popłyną do Polski ogromne pieniądze - 36 mld euro na odbudowę po pandemii. Pierwsze kraje otrzymały zaliczki już w sierpniu. 

Inne sprawy także są połączone, bo nie da się ich oddzielić od tej istotnej kwestii - jak np. stosowanie mechanizmu pieniądze za praworządność, cały spór o sądownictwo, a nawet sprawa zagrożonych funduszy dla regionów, które ogłosiły tzw. strefy wolne od LGBT. 

W Brukseli słychać także głosy, że ważne jest:  "co premier zrobi z wyrokiem". W niektórych krajach TK także orzekały o prymacie konstytucji nad prawem unijnym, ale wyroki TSUE były wykonywane. Chodzi więc o to, jak w praktyce polskie władze zamierzają stosować się do wyroku TK.

W Brukseli mówi się, że to może być najistotniejszy dotychczas wyrok, który na długo przesądzi o relacjach Polski z Unią.


Szef rządu ma wątpliwości

Premier zwrócił się do TK o zbadanie zgodności z konstytucją trzech przepisów Traktatu o UE - zarzuty sprowadzają się m.in. do pytania o zgodność z konstytucją zasady pierwszeństwa prawa UE oraz zasady lojalnej współpracy Unii i państw członkowskich.

Przepisy, których kontroli chce premier, w zaskarżonym rozumieniu m.in. uprawniają lub zobowiązują krajowy organ do odstąpienia od stosowania polskiej konstytucji lub nakazują stosować przepisy prawa w sposób z nią niezgodny. Jak podkreślono we wniosku, takie rozumienie przepisu budzi "daleko idące i uzasadnione wątpliwości konstytucyjne, nie znajdując żadnego potwierdzenia w tekście traktatów będących przedmiotem kontroli TK". Premier zaskarżył też m.in. normę Traktatu w rozumieniu, w którym uprawnia lub zobowiązuje organ do stosowania przepisu, który na mocy orzeczenia TK utracił moc obowiązującą.

Istotne zastrzeżenia konstytucyjne premiera budzi też przepis prawa unijnego w rozumieniu, które uprawnia sąd do kontroli niezawisłości sędziów powołanych przez prezydenta oraz uchwał Krajowej Rady Sądownictwa ws. powołania sędziów.

Starcie trybunałów Polski i UE

Złożenie wniosku zapowiedziano po tym, gdy TSUE odpowiadając w marcu na pytania Naczelnego Sądu Administracyjnego orzekł, że "kolejne nowelizacje ustawy o KRS, które doprowadziły do zniesienia skutecznej kontroli sądowej rozstrzygnięć Rady o przedstawieniu prezydentowi wniosków o powołanie kandydatów na sędziów Sądu Najwyższego, mogą naruszać prawo UE". Według TSUE, jeżeli sąd krajowy uzna, że te zmiany naruszają prawo UE, to ma obowiązek odstąpić od zastosowania tych przepisów.

Natomiast 15 lipca TSUE orzekł, że system odpowiedzialności dyscyplinarnej sędziów w Polsce nie jest zgodny z prawem UE. Dzień wcześniej TSUE zobowiązał zaś Polskę do zawieszenia stosowania przepisów dotyczących w szczególności uprawnień Izby Dyscyplinarnej SN, także w kwestiach na przykład uchylania immunitetów sędziowskich.

Z kolei 14 lipca Trybunał Konstytucyjny po rozpatrzeniu pytania Izby Dyscyplinarnej SN orzekł, że przepis Traktatu o UE, na podstawie którego TSUE zobowiązuje państwa członkowie do stosowania środków tymczasowych w sprawie sądownictwa, jest niezgodny z Konstytucją RP.

W połowie sierpnia w odpowiedzi polskiego rządu do Komisji Europejskiej ws. Izby Dyscyplinarnej napisano zaś, że Polska będzie kontynuowała reformy wymiaru sprawiedliwości, także w obszarach odpowiedzialności sędziów. Rada Ministrów poinformowała również KE o planach likwidacji tej Izby w obecnej postaci.

W początkach września Komisja Europejska informowała, że zdecydowała o zwróceniu się do TSUE o nałożenie kar finansowych na Polskę za nieprzestrzeganie decyzji ws. środków tymczasowych z 14 lipca.

Wniosek premiera rozpozna pełny skład TK

Pierwotnie wnioskiem premiera Morawieckiego zajmował się skład pięciorga sędziów Trybunału. Poza prezes Przyłębską i sędzią Bartłomiejem Sochańskim, który jest sprawozdawcą, w składzie byli też wtedy sędziowie: Jakub Stelina, Michał Warciński i Leon Kieres, który już zakończył swoją kadencję w TK.

Wówczas - na rozprawie 13 lipca br. - stanowiska przedstawili uczestnicy postępowania. Przedstawiciele Prezydenta RP, Sejmu i Prokuratora Generalnego poparli stanowisko premiera o wyższości polskiej konstytucji nad prawem UE. Z tym zdaniem nie zgodził się ówczesny RPO Adam Bodnar.

Natomiast w połowie lipca poinformowano, że wniosek premiera rozpozna pełny skład TK. 31 sierpnia, gdy sprawą zajął się pełen skład, TK w związku z wnioskiem RPO nie przeszedł do jej merytorycznego rozpoznawania. Rzecznik chce, aby TK rozpoznawał tę sprawę od początku, a strony ponownie przedstawiły swe stanowiska.