Minister Spraw Zagranicznych nie wprost odniósł się do awantury w Berlinie z udziałem Ruchu Obrony Granic i Roberta Bąkiewicza. We wpisach na platformie X życzył osobom wyjeżdżającym z kraju udanych wakacji, radził, aby przestrzegać lokalnego prawa i odpowiedział na wpis córki Roberta Bąkiewicza - Blanki.

  • Bądź na bieżąco. Najnowsze informacje z Polski i świata znajdziesz na stronie głównej RMF24.pl

"W związku z rozpoczynającym się sezonem urlopowym zachęcam do śledzenia strony Polak Za Granicą. Należy przestrzegać lokalnego prawa oraz wypełniać polecenia służb porządkowych. Konsulowie RP udzielają pomocy, ale nie zawsze mogą ochronić przed skutkami zachowań nieroztropnych. Życzę udanych wakacji i bezpiecznego powrotu do kraju" - czytamy w pierwszym wpisie ministra spraw zagranicznych. 

Na wpis Sikorskiego zareagowała córka lidera Ruchu Obrony Granic - Blanka Bąkiewicz. "Panie Sikorski, dziś czuje się Pan mocny, bo stoi za Panem władza. Może Pan kpić z mojego taty i pouczać Polaków. Ale władza mija szybciej, niż się wydaje. A wstyd za takie słowa zostaje" - zaznaczyła. Sikorski postanowił odpowiedzieć, już wprost odnosząc się do Bąkiewicza.

"Proszę tatusiowi przekazać, aby uważał jak zamawia w Niemczech pięć piw, bo propagowanie faszyzmu, z oczywistych historycznych powodów, jest tam surowo karane" - stwierdził uszczypliwie Sikorski. 

Zatrzymania w Berlinie

We wtorek grupa członków nieformalnej inicjatywy Ruch Obrony Granic chciała umieścić krzyż przy znajdującym się w centrum Berlina tymczasowym pomniku upamiętniającym polskie ofiary II wojny światowej i okupacji niemieckiej.

Zgodnie z komunikatem berlińskiej policji krótko przed godz. 16 przed Reichstagiem zebrało się około 15 osób w żółtych kamizelkach. "Z transparentami, dużym drewnianym krzyżem i przy głośnych okrzykach chciały one udać się pod polski Głaz Pamięci. Taki przemarsz do miejsca pamięci został im jednak zakazany przez nasze siły policyjne" - czytamy w komunikacie.

Zebranym - przy pomocy tłumacza - miano zaproponować zorganizowanie zgromadzenia w pobliskim Skulpturenparku albo "udanie się pojedynczo do miejsca pamięci".

"Gdy mimo to grupa, wraz z krzyżem i transparentami, udała się wspólnie w kierunku pomnika, policjanci zastosowali wobec sześciu osób środki ograniczające wolność. Ponieważ doszło przy tym do stawiania oporu, nasze siły interwencyjne zastosowały również środki przymusu bezpośredniego" - poinformowała berlińska policja. Po zakończeniu czynności policyjnych wszystkie osoby zostały zwolnione na miejscu.

Nagrania, na których niemieccy policjanci próbują zatrzymać niosących krzyż członków Ruchu Obrony Granic, zaczęły się pojawiać późnym popołudniem w mediach społecznościowych. W pewnym momencie między nimi a funkcjonariuszami wywiązała się szarpanina. Niektórzy spośród członków ROG, m.in. jego lider Robert Bąkiewicz, zostali unieruchomieni przez policjantów oraz skuci i tymczasowo zatrzymani.

Do zdarzenia odniósł się później we wpisie na platformie X rzecznik MSZ Maciej Wewiór. "Odnośnie zajścia w Berlinie: nasz konsul na miejscu działa - ustala w tej chwili okoliczności zdarzenia i powody zatrzymania" - napisał rzecznik resortu dyplomacji.

Na nagraniu opublikowanym we wtorek na platformie X Bąkiewicz informował, że członkowie Ruchu Obrony Granic nie prowadzą żadnego zgromadzenia; chcą pomodlić się przed pomnikiem upamiętniającym polskie ofiary oraz umieścić tam krzyż i tabliczki informujące o niemieckich zbrodniach. Bąkiewicz apelował także do polskiej ambasady w Berlinie o pomoc w negocjacjach z niemiecką policją, wyrażając obawę, że ta użyje wobec nich siły.

O godzinie 20 przed Ambasadą Niemiec w Warszawie zebrało się kilkudziesięciu zwolenników m.in. Ruchu Obrony Granic oraz środowisko związane z Telewizją Republika. Następnie kilku polityków PiS udało się do zamkniętej już siedziby MSZ, deklarując zamiar wejścia tam z kontrolą poselską.