Holandia testuje nowy typ obozu jenieckiego dla rosyjskich żołnierzy. Specjalny obiekt powstał w Marneheizen, na poligonie w prowincji Groningen, i jest gotowy do jednoczesnego przetrzymywania nawet 2 tys. rosyjskich żołnierzy.

  • Holandia testuje w Marneheizen nowoczesny obóz dla rosyjskich jeńców, który może pomieścić nawet 2 tys. 
  • Bezpieczeństwa mają pilnować przede wszystkim systemy monitoringu i drony.
  • Najnowsze informacje z kraju i ze świata znajdziesz na RMF24.pl. Bądź na bieżąco.

Jak informuje holenderski portal NL Times, są to największe testy od trzech dekad. Wojskowi zakładają, że w przypadku konfliktu zbrojnego na dużą skalę scenariusz masowego pojmania rosyjskich żołnierzy jest jak najbardziej realny.

Holenderski obóz w Marneheizen znacząco różni się od tradycyjnych obozów dla jeńców wojennych. Zrezygnowano w nim z charakterystycznych wież strażniczych i uzbrojonych wartowników. Ich rolę przejęły nowoczesne systemy monitoringu.

Cały teren nieustannie patrolują kamery i drony przekazujące obraz w czasie rzeczywistym do centrum dowodzenia. Według holenderskiej armii takie rozwiązanie pozwala ograniczyć liczbę personelu i jednocześnie zwiększyć skuteczność nadzoru.

Obóz jeniecki dla Rosjan w Holandii dla 2 tys.

Pierwszy testowy obóz został zaprojektowany z myślą o nawet 2 tys. jeńcach wojennych. Zatrzymani mają być zakwaterowani w niewielkich białych barakach wyposażonych w łóżka piętrowe.

Co ciekawe, w przeciwieństwie do wielu wcześniejszych rozwiązań, oficerowie i szeregowi nie będą rozdzielani. Holendrzy przewidują ich wspólne zakwaterowanie w mieszanych grupach.

Według założeń projektu jeńcy mają otrzymać standard odpowiadający współczesnym europejskim normom. Do ich dyspozycji będą indywidualne otwarte dziedzińce spacerowe, wspólne prysznice, stołówka oraz punkt medyczny.

Po przybyciu do obozu zatrzymani będą musieli oddać wszystkie rzeczy osobiste, w tym telefony komórkowe. Zachowają jednak możliwość wysyłania tradycyjnej korespondencji do rodzin.

Mogą liczyć na zakwaterowanie, które będzie co najmniej tak samo "komfortowe", jak to, w którym mieszkają nasze własne oddziały - podkreśliła generał brygady Nicole de Wolf.

Dowództwo holenderskiej armii zaznacza, że projekt nie jest kopią rozwiązań z czasów zimnej wojny. Historyczne plany wykorzystano jedynie jako punkt odniesienia przy określaniu podstawowych potrzeb. Cała koncepcja została opracowana od nowa z uwzględnieniem współczesnych technologii i standardów prawa międzynarodowego.

Jak NATO przygotowuje się na ewentualny atak Rosji?

Gdzie dokładnie uderzy NATO, jeśli Rosja odważy się zaatakować? Jak poinformował gen. Holger Neumann, dowódca niemieckich sił powietrznych, w przypadku ataku Rosji na któregokolwiek członka NATO, uderzenie nastąpi na:

  • Kaliningrad - to strategiczna eksklawa Rosji, otoczona ze wszystkich stron przez kraje NATO;
  • Półwysep Kolski - Moskwa skoncentrowała tu broń jądrową;
  • Petersburg - baza kluczowych sił morskich;
  • Na obszarze Morza Czarnego - operuje tu rosyjska Flota Czarnomorska.

Neumann oświadczył, że Luftwaffe jest gotowa do natychmiastowego działania. Jeśli ktoś do mnie zadzwoni teraz i powie, że mamy taką sytuację, musimy być gotowi już teraz - jesteśmy gotowi - zapewnił. 

Według niego, w odpowiedzi na agresję Niemcy użyją wszystkich swoich sił i sojuszników z NATO. Wykorzystamy wszystko, co mamy w Niemczech, w siłach powietrznych i w NATO, aby chronić nasz kraj, nasze wartości, naszą ludność i nasz sojusz - dodał dowódca. Neumann podkreślił, że w Sojuszu nie ma "stref o różnym poziomie bezpieczeństwa". Atak na Estonię wywołałby taką samą reakcję jak atak na Londyn.

Musi być jasne, że nie ma stref o różnym poziomie bezpieczeństwa, że NATO to NATO, aż do ostatniego centymetra - powiedział.

Jest to szczególnie istotne dla krajów bałtyckich i dalekiej północy, gdzie ostatnio odnotowano eskalację działań Rosji - ataki dronów i inne prowokacje.

Neumann przypomniał, że w razie konfliktu zbrojnego Rosja musiałaby się jednocześnie zmierzyć z siłami powietrznymi 32 państw członkowskich NATO.

Wcześniej generał NATO Aleksiej Hrynkiewicz w komentarzu dla "Financial Times" stwierdził, że Rosja zdaje sobie sprawę z nieuchronności porażki w przypadku bezpośredniego starcia z Sojuszem i nie odważy się na agresję wobec krajów bałtyckich.