Konflikt w rządzie opóźnia wprowadzenie Karty Rodziny Mundurowej - dowiedział się reporter RMF FM Krzysztof Zasada. Program, będący jednym z elementów porozumienia zawartego ze służbami podległymi MSWiA, ma zapewnić funkcjonariuszom, żołnierzom oraz ich rodzinom szereg przywilejów, m.in. ułatwiony dostęp do opieki zdrowotnej, pierwszeństwo przy przyjęciach do przedszkoli czy zniżki na przejazdy kolejowe. Spór dotyczy tego, kto ostatecznie miałby zostać objęty programem.

  • Najnowsze informacje z kraju i ze świata znajdziesz na RMF24.pl. Bądź na bieżąco.

Jak ustalił reporter RMF FM, na ostatnim etapie prac nad Kartą Rodziny Mundurowej politycy PSL zasiadający w rządzie, z szefem MON Władysławem Kosiniakiem-Kamyszem na czele, zaproponowali rozszerzenie grona beneficjentów. Z przywilejów mieliby korzystać nie tylko zawodowi funkcjonariusze służb mundurowych i żołnierze wraz z rodzinami, ale także strażacy ochotnicy oraz ich bliscy.

Takie rozwiązanie oznaczałoby znaczące zwiększenie liczby uprawnionych. Według szacunków program objąłby dodatkowo około 800 tys. osób. Łącznie z Karty Rodziny Mundurowej mogłoby korzystać ponad 1,5 mln osób. Przeciwko takiemu rozszerzeniu programu ma występować MSWiA. 

Resort ocenia, że tak duża liczba beneficjentów mogłaby nadmiernie obciążyć system ochrony zdrowia, który jest jednym z kluczowych elementów planowanych przywilejów.

"Nie chcemy być ofiarami walki Ludowców"

W najbliższym czasie ma dojść do spotkania przedstawicieli MSWiA z wicepremierem i ministrem obrony narodowej Władysławem Kosiniakiem-Kamyszem. Rozmowy mają przesądzić o dalszych losach projektu.

Na ich wynik czekają związki zawodowe służb mundurowych. Zależy im na jak najszybszym wdrożeniu programu, ale bez rozszerzania go na członków Ochotniczych Straży Pożarnych.

Nie chcemy być ofiarami walki ludowców o głosy w przyszłorocznych wyborach - mówi w rozmowie z RMF FM jeden z przedstawicieli środowiska służb mundurowych.

Opracowanie: