W polskiej polityce zawrzało po decyzji prezydenta Karola Nawrockiego o zawetowaniu dwóch kluczowych ustaw: nowelizacji Kodeksu wyborczego oraz Kodeksu rodzinnego i opiekuńczego. Premier Donald Tusk nie przebierał w słowach, określając działania głowy państwa jako „samobójcze” i „skandaliczne”. W opinii szefa rządu, prezydenckie weta mogą wywołać lawinę negatywnych konsekwencji dla państwa i obywateli.

  • Karol Nawrocki zawetował dwie ustawy. Dotyczyły one rozwodów, a także zmian w Kodeksie wyborczym.
  • Premier rządu Donald Tusk nazwał weta "dezorganizacją państwa", dodał również, że decyzja prezydenta była "niemądra".
  • Więcej aktualnych informacji z Polski i ze świata znajdziesz na stronie głównej RMF24.pl. Bądź na bieżąco.

W czwartek Karol Nawrocki podpisał trzy ustawy, a dwie zawetował. Wśród ustaw, które nie znalazły uznania głowy państwa, znalazła się nowelizacja Kodeksu rodzinnego i opiekuńczego oraz nowelizacja Kodeksu wyborczego.

Kodeks wyborczy pod ostrzałem

Nowelizacja Kodeksu wyborczego, przygotowana z inicjatywy posłów Koalicji Obywatelskiej, miała na celu uszczelnienie procesu wyborczego. Premier Tusk podkreślał, że zmiany miały "uniemożliwić zgłaszanie przez jakieś fikcyjne komitety członków w komisjach wyborczych" oraz "zablokować nieczyste gierki, nieczyste manewry".

W nowelizacji przewidziano także wprowadzenie instytucji sekretarza komisji wyborczej - osoby odpowiedzialnej za prawidłowy przebieg głosowania i ustalanie wyników. Sekretarz miał być powoływany przez komisarza wyborczego przy wsparciu wójta, burmistrza lub prezydenta miasta. Wymagania wobec kandydatów były następujące - wyższe wykształcenie, obywatelstwo polskie oraz doświadczenie w administracji publicznej.

Nowelizacja budzi bardzo poważne wątpliwości dotyczące bezstronności i przejrzystości procesu wyborczego, nie wzmacnia uczciwości wyborów, nie zwiększa zaufania obywateli. Przeciwnie, rodzi uzasadnione obawy o możliwość politycznego wpływu tam, gdzie musi panować absolutna neutralność - argumentował Karol Nawrocki.

Szczególne zastrzeżenia wzbudziła nowa instytucja sekretarza komisji wyborczej. Na pierwszy rzut oka brzmi niewinnie, jednak sekretarz miałby być wskazywany przez wójtów, burmistrzów czy prezydentów miast. To nie miał być zwykły urzędnik techniczny, to miał być w praktyce "nadprzewodniczący" komisji wyborczej - podkreślał Nawrocki.

Rozwody poza sądem? Prezydent mówi "nie"

Drugą ustawą, która padła ofiarą prezydenckiego weta, była nowelizacja Kodeksu rodzinnego i opiekuńczego. Nowe przepisy miały umożliwić rozwiązanie małżeństwa w drodze czynności przed kierownikiem urzędu stanu cywilnego - bez konieczności nierzadko wieloletnich procesów sądowych. Rozwiązanie to miało dotyczyć wyłącznie małżeństw bez wspólnych małoletnich dzieci i w sytuacji, gdy żona nie jest w ciąży.

Premier Tusk podkreślał, że ustawa była "dobrze przygotowana i przyjęta" oraz że mogła "służyć tym ludziom, którzy w sposób właśnie pokojowy, rozsądny, spokojny taką decyzję (o rozwodzie) podjęli". To jest niemądre weto, nie chcę mocniejszych słów używać - skwitował szef rządu.

Z kolei w mediach społecznościowych premier napisał: "Czuję, że najbardziej niezadowoleni z tego będą posłowie PiS".

Prezydent Nawrocki w swoim oświadczeniu tłumaczył, że zawetował ustawę, kierując się konstytucyjną ochroną instytucji małżeństwa.

Według danych GUS, w 2024 roku w Polsce orzeczono 57,4 tysiąca rozwodów, z czego aż 40 procent dotyczyło małżeństw bezdzietnych.

Weta - chaos czy troska o państwo?

Premier Tusk nie krył rozczarowania postawą prezydenta. Weta to jest bałagan, to jest dezorganizacja państwa. Prezydent, tak konsekwentnie wszystko wetując, naprawdę zagraża bezpieczeństwu i stabilności państwa. Tak się nie powinno postępować - grzmiał szef rządu podczas spotkania z dziennikarzami w Sejmie.

Według Tuska, decyzje prezydenta mogą doprowadzić do powrotu podejrzeń o nieprawidłowości w procesie wyborczym, a także utrudnić walkę z patologiami, które miały miejsce w przeszłości. Jak można zawetować nowelizację Kodeksu wyborczego, który miał w intencji zablokować jakieś nieczyste gierki, nieczyste manewry? Samobójcze weto, tak naprawdę - ocenił premier.