Donald Tusk odmówił podpisania wszystkich nominacji do zarządu Narodowego Banku Polskiego - informuje Onet. Wśród kandydatów, których dotyczy decyzja premiera, znalazła się również Marta Kightley, prawa ręka prezesa Adama Glapińskiego. Kancelaria premiera zwróciła pismo z Kancelarii Prezydenta RP, w którym proszono o kontrasygnatę nominacji, w tym dla Kightley na stanowisko wiceprezesa NBP.
- Premier Donald Tusk odmówił podpisania wszystkich nominacji do zarządu Narodowego Banku Polskiego - informuje Onet.
- Wśród kandydatów, których dotyczy decyzja premiera, znalazła się Marta Kightley, dotychczasowa wiceprezes NBP i prawa ręka prezesa Adama Glapińskiego.
- Najnowsze informacje z kraju i ze świata znajdziesz na rmf24.pl.
Jak zauważa portal, Adamowi Glapińskiemu, prezesowi NBP, szczególnie zależało na przedłużeniu mandatu Marty Kightley. Jej kadencja wygasła 8 marca. Pełniła ona swoją funkcję od 2020 roku, a prezes NBP Adam Glapiński wystąpił o jej przedłużenie na miesiąc przed końcem kadencji. Prezydent Karol Nawrocki przygotował projekt postanowienia w tej sprawie i 3 lutego przekazał go do kancelarii premiera. Dokument przez ponad trzy miesiące czekał na podpis Donalda Tuska.
Jak informuje Centrum Informacyjne Rządu, kontrasygnaty jednak nie będzie. Dokumenty zostały odesłane do Kancelarii Prezydenta RP, co oznacza, że sprawa powołania nowych członków zarządu NBP utknęła w martwym punkcie.
Sytuacja w zarządzie NBP staje się coraz bardziej skomplikowana. Swoją misję zakończył również były szef ABW z czasów rządów PiS, Piotr Pogonowski, z którym prezes Glapiński nie chciał już współpracować. Obecnie jedynym wiceprezesem pozostaje Adam Lipiński, wieloletni wiceszef Prawa i Sprawiedliwości i bliski współpracownik Jarosława Kaczyńskiego.
Zgodnie z ustawą, w zarządzie NBP powinno zasiadać sześcioro członków. Jeśli wakaty nie zostaną uzupełnione, organ ten będzie działał niezgodnie z przepisami.
Od miesięcy pojawiały się informacje, że Adam Glapiński był gotów oddać część miejsc w zarządzie osobom bliskim obecnemu obozowi władzy, by do zarządu mogła wrócić Marta Kightley. Jeszcze na początku roku relacje między rządem a NBP wydawały się nieco lepsze.
Sytuację skomplikowało jednak wystąpienie prezesa NBP podczas konferencji prasowej prezydenta Nawrockiego, na której ogłoszono pomysł "SAFE 0 proc." oparty na sprzedaży części złota z zasobów NBP. W rządzie pojawiło się przekonanie, że Glapiński bierze udział w politycznej operacji prezydenta, mającej na celu znalezienie uzasadnienia dla weta wobec ustawy o SAFE. Jeśli trwały jakiekolwiek negocjacje dotyczące obsady stanowisk w zarządzie banku, ta sprawa mogła je zakończyć.
Kancelaria Prezydenta RP potwierdziła redakcji Onetu, że premier odmówił podpisu pod wszystkimi nominacjami do zarządu banku centralnego.
"7 maja do Kancelarii Prezydenta RP wpłynęło pismo Ministra-Członka Rady Ministrów, Szefa Kancelarii Prezesa Rady Ministrów, przy którym postanowienia Prezydenta RP ws. powołania członków Zarządu NBP - nie jednego z członków Zarządu - zostały odesłane bez kontrasygnaty Premiera. Pismo nie zawiera uzasadnienia" - przekazał Onetowi rzecznik prezydenta Rafał Leśkiewicz.


