Marcin Przydacz, szef prezydenckiego Biura Polityki Międzynarodowej, twierdzi, że "treść polsko-brytyjskiego traktatu trafiła do KPRP zaledwie dzień przed podpisaniem". Z kolei rzecznik MSZ Maciej Wewiór przekonuje, że kancelaria prezydenta była od początku na bieżąco informowana o przebiegu negocjacji i zapisach umowy.

  • Najnowsze informacje z kraju i ze świata znajdziesz na RMF24.pl. Bądź na bieżąco.

Premierzy Polski i Wielkiej Brytanii, Donald Tusk i Keir Starmer, podpisali w środę w Londynie traktat o partnerstwie w dziedzinie bezpieczeństwa i obronności. Prezydent Karol Nawrocki skomentował tego samego dnia, że dobrze byłoby przed podpisywaniem zobowiązań w imieniu narodu polskiego informować kancelarię prezydenta i samego prezydenta o tym, że takie rozwiązania są przygotowywane. Dodał, że informacje na ten temat pozyskiwał wyłącznie "z opinii publicznej".

Szef prezydenckiego Biura Polityki Międzynarodowej Marcin Przydacz napisał w czwartek wieczorem na portalu X, że treść traktatu "trafiła do Kancelarii Prezydenta 26 maja br. na dzień przed podpisem w Northolt".

"Negocjacje prowadził rząd i trwały one cały 2025 r., a nawet do początku tego roku. Kancelaria Prezydenta była w kontakcie ze stroną brytyjską, której jesteśmy wdzięczni za bieżące informacje. Prezydent K. Nawrocki wskazał, że po powrocie ze Szwajcarii zapozna się z treścią traktatu. Wskazał również, że wszelkie działania zwiększające bezpieczeństwo Polski mogą liczyć na jego poparcie" - napisał Przydacz.

Dodał, że zgodnie z polską Konstytucją i orzecznictwem TK rząd jest zobligowany do współdziałania z Prezydentem RP. 

"Nie wydaje się, aby w tej sprawie (i nie tylko) strona rządowa tę normę konstytucyjną wypełniała w należytym stopniu. Komentarze szefa MON bazujące na pikantnych wyobrażeniach o pępkach - pozostawiam bez reakcji. Na tym proponuję zakończyć dyskusję w tej sprawie, bo nie służy ona interesowi Rzeczypospolitej" - podkreślił.

Awantura o traktat polsko-brytyjski

Wpis Przydacza pojawił się po tym, jak wypowiedź prezydenta skrytykowali przedstawiciele rządu, w tym premier Donald Tusk. Nie chce mi się wierzyć, żeby ktoś mógł wpaść na tak niebezpieczny i tak niemądry pomysł, żeby blokować - poprzez np. brak podpisu prezydenta - traktat, który po prostu wzmacnia bezpieczeństwo Polski - powiedział szef rządu w czwartek.

Odnosząc się do wypowiedzi premiera, rzecznik prezydent Rafał Leśkiewicz napisał na X, że premier "zrobił to tylko dlatego, by dziś uruchomić manipulacyjną narrację o wątpliwościach co do podpisu pana prezydenta pod ustawą ratyfikującą tę umowę".

"Od początku informowaliśmy"

Z kolei rzecznik Ministerstwa Spraw Zagranicznych Maciej Wewiór poinformował, że "MSZ od początku procesu regularnie informowało Kancelarię Prezydenta RP o stanie negocjacji i planowanej treści Traktatu".

"Odpowiadaliśmy również na wszystkie prośby KPRP o informacje dotyczące tego dokumentu. Przykłady? Przed wizytą Prezydenta w Londynie w styczniu przygotowaliśmy i przekazaliśmy do KPRP specjalną, pogłębioną informację na temat Traktatu oraz przebiegu negocjacji. W marcu, na prośbę KPRP, odbyło się spotkanie robocze na poziomie ekspertów, podczas którego przedstawiciele KPRP zostali szczegółowo poinformowani o przebiegu negocjacji, treści oraz celach Traktatu. We wtorek, gdy Rada Ministrów podejmowała decyzję w tej sprawie, tekst Traktatu został przekazany do KPRP niemal równocześnie. Biorąc pod uwagę wcześniejsze spotkania i przekazywane wyjaśnienia, jego treść nie powinna być zaskoczeniem" - podsumował Wewiór na X.

Prezydent nie odnosił się ponownie do sprawy. Od środy do czwartku przebywał w Szwajcarii z oficjalną wizytą, w trakcie której odbył serię spotkań wraz z prezydentem Guyem Parmelinim. Podczas wizyty omawiana była polsko-szwajcarska współpraca polityczna, gospodarcza i technologiczna oraz kwestie bezpieczeństwa związane m.in. z agresją Rosji przeciwko Ukrainie.