Kierowcy łamiący przepisy będą musieli głębiej sięgnąć do kieszeni. Ministerstwo Spraw Wewnętrznych zgodziło się na podwyżkę mandatów, o co prosiła policja - dowiedział się reporter RMF FM Paweł Świąder. Teraz wszystko będzie zależało od decyzji posłów.

MSW zgodziło się na podwyżkę, ale nie określiło, o ile mandaty mogłyby wzrosnąć. Jednocześnie resort sugeruje policji, by prace nad zmianami ustaw zaczęły się tuż po uchwaleniu Narodowego Programu Poprawy Bezpieczeństwa, nad którym pracuje Krajowa Rada Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego. Jak ustalił nasz dziennikarz, program ten powinien być uchwalony w ciągu kilku tygodni. Pojutrze zapadnie decyzja, czy będzie go jeszcze musiał zatwierdzić rząd.

Po opracowaniu założeń Sejm będzie musiał znowelizować kilka ustaw, wydaje się więc, że faktyczna podwyżka mandatów nastąpi nie wcześniej jak pod koniec przyszłego roku. O ile posłowie przekonają się do tego pomysłu. Pytani przez nas wcześniej, raczej nie pałali optymizmem, który i tak zapewne będzie malał w miarę zbliżania się wyborów.

Wniosek o podwyżkę mandatów złożył Komendant Główny Policji

Komendant Główny Policji wystąpił z wnioskiem o podwyższenie mandatów do szefa MSW na początku października. Funkcjonariusze podkreślają, że takie rozwiązania w innych krajach przyniosły spadek liczby wypadków oraz ich ofiar - zabitych i rannych. To, zdaniem KGP, szczególnie ważne. W latach 2008-2010 te liczby z roku na rok spadały, jednak w ubiegłym roku statystyki bezpieczeństwa ruchu drogowego się pogorszyły, a Polska - jeśli wziąć pod uwagę śmiertelność na milion mieszkańców - jest na ostatnim miejscu w Europie.

Podwyżki mandatów pomogły na Słowacji i Węgrzech

Policjanci uważają, że nie tylko nieuchronność kary, ale również jej wysokość, mają wpływ na zachowanie kierowców na drogach. Potwierdzają to doświadczenia innych krajów naszego regionu - Słowacji i Węgier. W pierwszym z nich przekroczenie prędkości o ponad 50 kilometrów na godzinę kosztuje kierowcę 350 euro, zaś o ponad 70 kilometrów na godzinę - 650 euro. Na Węgrzech takie przekroczenia prędkości to dla kierowcy kara odpowiednio 327 i prawie 1100 euro. W obu tych krajach w ciągu 3-4 lat od podwyżki mandatów liczba ofiar śmiertelnych na drogach spadła o blisko połowę.

Tymczasem w Polsce maksymalna wysokość mandatu za jedno wykroczenie to 500 zł (a w przypadku tzw. zbiegu wykroczeń - maksymalnie 1000 zł). Policjanci uważają, że to zbyt niska kara, zwłaszcza w przypadku czynów szczególnie niebezpiecznych. Co więcej, jak podkreśla KGP, kwota ta nie zmieniła się od 1995 roku, podczas gdy średnia płaca wzrosła w tym czasie prawie pięciokrotnie. W porównaniu z innymi krajami Europy, mandaty w Polsce są jednymi z najniższych, a dodatkowo - jak uważają policjanci - przepisy ruchu drogowego są po prostu lekceważone. Z policyjnych statystyk wynika też, że nadmierna prędkość jest przyczyną ponad 30 procent wypadków, w których są zabici.

Wysokość mandatów w państwach Europy

KrajWysokość mandatuŚrednia płaca
Belgia40-350 euro3100 euro
Dania66-927 euro3310 euro
Czechy41-103 euro953 euro
Estonia12-400 eurook. 820 euro
Węgrydo 1100 eurook. 500 euro
Litwado 700 eurook. 580 euro
Francja68-1500 euro1764 euro
Hiszpania100-600 euro822 euro
Łotwado 140 eurook. 420 euro
Rumunia30-315 eurook. 500 euro
Słowacja10-650 euro769 euro
Polska 25-122 euro852 euro

Co proponuje KGP?

Stąd propozycja KGP, by rozpocząć prace nad zmianami w dwóch ustawach - Kodeksie postępowania w sprawach o wykroczenia oraz Prawie o ruchu drogowym. Pierwsza zmiana pozwoliłaby na podwyższenie mandatów: przekraczanie dopuszczalnej prędkości, niewłaściwe wyprzedzanie, niestosowanie się do sygnalizacji świetlnej oraz niewłaściwe zachowanie wobec pieszych i rowerzystów na przejściach i przejazdach.

Zmiana w Prawie o ruchu drogowym miałyby natomiast polegać na zezwoleniu policji na czasowe odbieranie prawa jazdy, jeśli kierowca rażąco przekroczy dopuszczalną prędkość. KGP podkreśla, że takie rozwiązanie przewidują już systemy prawne wielu państw europejskich. Polscy funkcjonariusze nie mają natomiast obecnie takiej możliwości - prawo zezwala im na odbieranie prawa jazdy jedynie wtedy, kiedy kierowca np. jest pod wpływem alkoholu lub środków odurzających albo przekroczy dopuszczalny limit punktów karnych.

W lipcu pomysł podwyższenia mandatów drogowych oraz możliwości czasowego odbierania prawa jazdy był omawiany przez Krajową Radę Bezpieczeństwa Ruchu Drogowego. Poparły go wówczas resort transportu i parlamentarny zespół ds. bezpieczeństwa ruchu drogowego.

W ubiegłym roku w Polsce doszło do 40 065 wypadków drogowych (to o 3,2 procent więcej niż rok wcześniej). Zginęło w nich 4189 osób (7,2 procent więcej niż rok wcześniej), a 49 501 osób zostało rannych (wzrost o 1,1 procent).

Posłowie na "nie"

Zwiększenia kwot mandatów nie chcą posłowie. Andrzej Halicki z PO uważa, że wyższe mandaty nie poprawią bezpieczeństwa na drogach. Jego zdaniem, to sami kierowcy muszą wreszcie zacząć zachowywać się odpowiedzialnie, bo drogi mamy przecież coraz lepsze. Nikt nie poprawi bezpieczeństwa na drodze, jeżeli sami nie będziemy uważni, jeżeli nie będziemy mieli dobrze wyszkolonych kierowców - myślę o młodych. Tak naprawdę o bezpieczeństwie drogowym stanowi stan dróg lokalnych - powiedział Halicki reporterowi RMF FM Pawłowi Świądrowi.

Mariusz Błaszczak z PiS również będzie przeciw wyższym mandatom, mimo że to w Polsce ginie w wypadkach najwięcej ludzi. Ale najniżej w Europie też zarabiamy. Zamiast budować drogi i autostrady Donald Tusk karze Polaków mandatami - stwierdził.