Jak leczyć bez lekarstw, czy operować bez znieczulenia – takie dramatyczne pytania stawiają sobie lekarze ze Szpitala Kolejowego we Wrocławiu. Z powodu braku leków i materiałów opatrunkowych odwoływane są zabiegi i operacje. Szpital przyjmuje tylko tych pacjentów, których życie jest zagrożone.

Marszałek województwa dolnośląskiego obiecał pożyczkę, która ma pomóc szpitalowi. To jednak tylko kropla w morzu potrzeb placówki zadłużonej na kilkanaście milionów złotych. Pieniędzy z urzędu marszałkowskiego wystarczy jedynie na leki do końca miesiąca.

Tragedią natomiast jest to, że ludzie z naszego szpitala będą głodni, dzieci nie będą miały podręczników, bo po prostu nas na to nie stać - mówi jeden z pracowników.

Lekarze i pielęgniarki są zdesperowani, nie zamierzają nawet protestować, bo nie wierzą, że taki protest mógłby coś pomóc...

Ponad 5 mld zł - tyle według ostatnich szacunków wynoszą długi szpitali wobec samych tylko firm dostarczających sprzęt medyczny. Szpitale od 2 lat nie mają czym płacić za sprzęt. Producenci muszą płacić jednak podatki, cła itd., dlatego zostali zmuszeni do podjęcia bardzo drastycznych kroków. czytaj więcej

Szpital Kolejowy we Wrocławiu odwiedził reporter RMF Michał Szpak:

23:00