Waży nawet 30 kilogramów, mierzy pół metra szerokości i przez wieki budził zdumienie podróżników. Coco de mer - kokos morski - to największe nasiono świata, które wyrosło na ewolucyjnego mistrza przetrwania. Jak palma z Seszeli radzi sobie na ubogiej glebie i co kryje się za jej niezwykłą strategią?
- Coco de mer to palma z Seszeli, której nasiono jest największym na świecie - waży do 30 kg i mierzy niemal 50 cm.
- Gigantyczne nasiona to ewolucyjna strategia przetrwania na ubogiej glebie i w konkurencji o światło.
- Miąższ młodych nasion jest jadalny, ale coco de mer jest pod ścisłą ochroną i jego konsumpcja jest bardzo ograniczona.
Kiedy myślimy o nasionach, zwykle wyobrażamy sobie małe pestki dyni, słonecznika czy grochu. Tymczasem na Seszelach rośnie prawdziwy olbrzym - coco de mer, zwany także lodoicją seszelską. Jego nasiona mogą ważyć do 30 kilogramów i mierzyć niemal 50 centymetrów szerokości.
To absolutny rekordzista w świecie roślin, który od lat fascynuje naukowców i podróżników. Jego dawna nazwa naukowa to lodoicea callipyge - i dlatego nasiono to znane jest także jako "piękne pośladki"(słowo callipyge pochodzi od greckiego kallipygos: kallos - piękno, pyge - pośladki - red.).
Coco de mer występuje wyłącznie na kilku wyspach Seszeli. To właśnie tam, w tropikalnych lasach, rodzi się i dojrzewa gigantyczne nasiono, będące swoistym "zestawem startowym" dla nowego pokolenia palm. Wewnątrz olbrzymiej łupiny kryje się energia i instrukcje genetyczne, które pozwalają młodej roślinie przetrwać trudne warunki - skaliste podłoże i niedostatek składników odżywczych.
Jak to możliwe, że tak ogromne nasiono może wykiełkować i przetrwać w ubogiej, wyjałowionej glebie? Odpowiedź przyniosły najnowsze badania, opublikowane w prestiżowym czasopiśmie "New Phytologist". Zespół kierowany przez ekologów, w tym Christophera Kaisera-Bunbury’ego z Technicznego Uniwersytetu w Darmstadt, odkrył niezwykłą adaptację tej palmy.
Okazuje się, że liście coco de mer działają niczym naturalne rynny.
"Liście coco de mer działają jak rynny, które zbierają deszczówkę i kierują ją w dół pnia, niczym woda spływająca z dachu" - tłumaczą badacze.
Woda, płynąc po liściach, zbiera przy okazji opadły pyłek, odchody zwierząt i inne zanieczyszczenia bogate w fosfor - kluczowy składnik odżywczy dla roślin. Ta naturalna mieszanka wsiąka w glebę dokładnie tam, gdzie lądują i kiełkują nasiona coco de mer.
Naukowcy określają to jako "rodzaj opieki rodzicielskiej" - palma sama nawozi i nawadnia szkółkę pod własną koroną, dając swoim "dzieciom" ogromną przewagę w walce o przetrwanie.
Dlaczego ewolucja postawiła właśnie na tak wielkie nasiona? Na wyspach, gdzie nie ma dużych zwierząt zdolnych przenosić nasiona na duże odległości, młode palmy kiełkują zwykle blisko drzewa macierzystego. To oznacza silną konkurencję o światło i składniki odżywcze. Tutaj liczy się przewaga na starcie.
Gigantyczny "pakiet startowy" daje młodej palmie zapas energii na lata, zanim przebije się przez cień dorosłych roślin i dotrze do światła. To nie przypadek, że właśnie na odizolowanych wyspach ewoluowały największe nasiona świata.
Czy coco de mer można zjeść? Okazuje się, że tak - ale nie każdy może sobie na to pozwolić. Miąższ młodych nasion coco de mer jest opisywany jako delikatny i lekko słodki. Jego konsystencja przypomina galaretkę lub miękki kokos.
Jednak ze względu na rzadkość i ścisłą ochronę gatunku, możliwość spróbowania coco de mer jest bardzo ograniczona. Palma jest objęta prawną ochroną, a handel i konsumpcja jej nasion są ściśle regulowane. Tylko niewielka część młodych nasion trafia na lokalne stoły, a dla większości pozostaje botaniczną ciekawostką.


