Nie było żadnych podstaw do użycia broni. Jak dowiedział się reporter RMF FM Krzysztof Zasada, tak brzmi konkluzja opinii ekspertów z dziedziny stosowania środków przymusu bezpośredniego zamówiona w śledztwie dotyczącym śmiertelnego postrzelenia policjanta przez innego funkcjonariusza na warszawskiej Pradze. Co jeszcze wynika z tej opinii?
- Po więcej aktualnych informacji zapraszamy do RMF24.pl
Do śmiertelnego postrzelenia doszło w połowie listopada 2024 roku podczas policyjnej interwencji na warszawskiej Pradze. Funkcjonariusz został raniony z broni palnej i mimo natychmiastowej pomocy medycznej, nie udało się go uratować. Sprawa od początku budzi ogromne emocje zarówno wśród policjantów, jak i opinii publicznej.
Biegli na polecenie Prokuratury Okręgowej Warszawa Praga badali całość interwencji zatrzymania agresywnego mężczyzny przy ulicy Inżynierskiej w listopadzie 2024 roku.
Stwierdzili, że policjant po cywilnemu, który przybiegł wspomóc patrol w zatrzymaniu podejrzanego, działał całkowicie prawidłowo.
Informował, że jest funkcjonariuszem, a młody policjant, który użył broni, powinien był o tym wiedzieć.
Oceniając natomiast zachowanie strzelającego funkcjonariusza, uznali, że użycie broni było niezasadne i sprzeczne z przepisami.
To całkowicie potwierdza dotychczasowe ustalenia śledztwa - usłyszał dziennikarz RMF FM.
Teraz prokuratura czeka jeszcze na opinię psychiatryczną w sprawie tego młodego mężczyzny. On odpowiada z wolnej stopy. Wciąż jest zawieszony w służbie - przez przełożonych i prokuratora, dodatkowo zastosowano wobec niego policyjny dozór i poręczenie majątkowe.


