Izrael i Stany Zjednoczone rozpoczęły w sobotę rano atak powietrzny na Iran. W Waszyngtonie już wcześniej mówiło się o potrzebie obalenia reżimu w Teheranie. Co zatem dzieje się z najwyższym przywódcą duchowo-politycznym Iranu, ajatollahem Alim Chameneim?

W sobotni poranek Izrael rozpoczął, jak przyznał minister obrony Israel Katz, "prewencyjny atak" na Iran. Z doniesień wynika, że izraelskie lotnictwo uderzyło w budynki rządowe w Teheranie, eksplozje odnotowano także w innych irańskich miastach, m.in. w Isfahanie czy Kermanszahu.

Reuters podał, że atakując Teheran, izraelska armia uderzyła, jak się wydaje, w pobliżu biur najwyższego przywódcy duchowo-politycznego Iranu, ajatollaha Alego Chameneia.

Jak jednak powiedział agencji Reutera irański urzędnik, przywódcy Iranu nie ma w mieście. Miał zostać przewieziony w bezpieczne miejsce.

Irańska agencja Tasnim podała, że przestrzeń powietrzna nad Iranem została zamknięta.

Amerykańskie media, m.in. "New York Times" i Associated Press, podały, że Stany Zjednoczone prowadzą własne uderzenia na Iran.