Mózg nie ma zapewnić nam szczęścia, ma umożliwić nam przetrwanie - mówi RMF FM szwedzki psychiatra Anders Hansen, twórca bestsellerowych, także wydawanych w Polsce, książek o mózgu. Jak przekonuje, mózg człowieka wciąż działa tak, jak byśmy walczyli o przeżycie na sawannie. To dlatego wciąż chcemy więcej i więcej, satysfakcję odczuwamy krótko i nigdy nie potrafimy czuć się w pełni zaspokojeni. W rozmowie z Grzegorzem Jasińskim podkreśla, że chwilowe uczucia smutku, lęku czy przygnębienia są całkowicie normalne i powinniśmy szukać pomocy dopiero, gdy się przeciągają i utrudniają nam życie.

Grzegorz Jasiński: Dlaczego tak trudno jest się dowiedzieć, co się dzieje w mózgu, nawet w naszym własnym mózgu? 

Anders Hansen: Cóż, mózg ewoluował po to, by działać, nie po to, by ujawniać swoje tajemnice. To jest naprawdę odpowiedź. A jaka jest jego główna funkcja? Nie ma sprawiać, byśmy byli mądrzy, szczęśliwi czy kreatywni. Ma utrzymać nas przy życiu. To maszyna przetrwania. I nie zmienił się w żaden istotny sposób przez ostatnie 10 000 lat. A to oznacza, że mamy w naszych głowach organ, który teraz tworzy nasze doświadczenie istnienia, ale ewoluował jako maszyna przetrwania na sawannie. To oznacza, że my ludzie, jesteśmy napędzani instynktami, które pomagały nam przetrwać w naszej ewolucyjnej przeszłości. Ale te instynkty niekoniecznie czynią nas szczęśliwymi w obecnym świecie powszechnego nadmiaru. I myślę, że wszystkie moje książki były próbą wyjaśnienia, jak naprawdę funkcjonujemy. Po raz pierwszy w historii możemy zajrzeć do środka i zobaczyć, co się dzieje w naszych mózgach. I uważam, że to jest niesamowicie fascynujące. Przy czym nie tylko fascynujące w sensie, że pewien obszar mózgu się aktywuje, gdy robisz coś, na przykład przewijasz strony internetowe, albo idziesz pobiegać, czy spędzasz czas z przyjaciółmi. Najważniejsze jest to, dlaczego mózg funkcjonuje tak, a nie inaczej. To jest naprawdę fascynujące. I wiele z tego można wyjaśnić przez ewolucję. I myślę, że jeśli nauczymy się, jak funkcjonuje nasza głowa, to możemy podejmować mądrzejsze decyzje. Więc w pewnym sensie ta wiedza o mózgu jest sposobem na to, by się nieco od niego uwolnić, być bardziej wolnym od ograniczeń, które biologia na nas nałożyła.

Mówił pan o nowych możliwościach. Chciałbym zapytać o nowe technologie, które dają nam pewien wgląd, by wiedzieć, co się dzieje w mózgu, na przykład funkcjonalny rezonans magnetyczny (fMRI). Czy uważa pan, że obrazy, które pokazują w których miejscach aktywność rozświetla mózg są naprawdę ważne? Czy raczej dopiero całościowe branie wszystkiego razem pod uwagę może dać nam jakiś obraz tego, co się w mózgu dzieje? 

Cóż, myślę, że mogą być ważne. Jeden dość konkretny przykład to system dopaminowy. System dopaminowy sugeruje nam, by czegoś chcieć. Działa jak silnik, który sprawia, że chcemy jedzenia, chcemy spędzać czas z przyjaciółmi, chcemy mieć seks i tak dalej. System dopaminowy jest nieustannie aktywny. Dlatego nigdy nie możemy mieć dość. Ewoluowaliśmy tak, by nigdy nie być zadowolonym, poza bardzo krótkimi okresami, ponieważ dla naszych przodków nigdy nie było możliwe, by mieć dość. Nieustannie trzeba było dążyć do tego, by mieć więcej jedzenia, lepsze bezpieczeństwo i tak dalej. System dopaminowy nie daje nam uczucia przyjemności. To pochodzi z systemu endorfinowego, a system endorfinowy jest znacznie bardziej delikatny. Jest trudniejszy do aktywacji i jest znacznie krótkotrwały. I to jest wyjaśnienie, dlaczego mózg tak łatwo przekonuje, że czegoś chce (z pomocą dopaminy), ale tak trudno jest mu być zadowolonym (za sprawą endorfin). Fakt, że istnieje konkretna różnica między tymi dwoma układami, tak wiele na temat naszej natury tłumaczy, tak wiele tłumaczy na temat działania społeczeństw.   W tym sensie ważne jest, by widzieć, że istnieje różnica między tymi układami. I ten wynik pochodzi także z badań fMRI, gdzie widzimy aktywację różnych części mózgu, gdy czegoś chcemy i gdy odczuwamy przyjemność. Jednak nie jest to aż tak ważne, która dokładnie część mózgu się aktywuje. To bardziej dla biologicznych geeków, myślę. Z tym, że część tej wiedzy jest naprawdę cenna. Ale mnie zawsze fascynowała odpowiedź na pytanie, dlaczego mózg funkcjonuje tak, a nie inaczej, dlaczego nasze pragnienia są nieograniczone? A to prawdopodobnie dlatego, że nasi przodkowie nigdy nie mogli mieć dość. I kiedy już to o sobie wiemy, możemy podejmować mądrzejsze decyzje. 

Czy uważa pan, że pierwotne instynkty obecne w naszym mózgu są nadal tak ważne, że się nie zmieniają? Czy zmiana w mózgu jest bardzo trudna do przeprowadzenia i zajęłaby znacznie więcej czasu niż zmiany, które w ostatnich wiekach naszej historii były bardzo, bardzo szybkie? 

Cóż, ewolucja jest bardzo powolna. Trwa dziesiątki tysięcy, a zwykle setki tysięcy lat, zanim nastąpią jakiekolwiek poważne zmiany w gatunku. I to samo dotyczy nas, ludzi. Mózg i ciało nie zmieniły się w żaden istotny sposób przez ostatnie 10 000 lat. Oczywiście jesteśmy też plastyczni. Mózg jest plastyczny. Zmienia się w zależności od tego, co z nim robisz. Więc nie jest całkowicie statyczny. Ale mamy w sobie, w naszych głowach, instynkty bardzo, bardzo głębokie. Jeden z nich to to, że nigdy nie możemy mieć dość. Kolejny to to, że dzielimy świat na "my" i "oni". I tego nie możemy się pozbyć. I instynktownie myślimy, że "my", czy to nasza drużyna, nasz naród, nasze miasto, jest lepsze i bardziej godne zaufania niż "oni", można powiedzieć. Ta tożsamość "my" i "oni" może być wywołana praktycznie przez cokolwiek. I nie sądzę, byśmy kiedykolwiek mogli się tego pozbyć. Ale możemy się nauczyć, jak to funkcjonuje, by podejmować mądrzejsze decyzje. Kiedy zobaczę osobę z innej drużyny, innego kraju czy innej kultury, mój początkowy instynkt może być: "Hmm, nie lubię tej osoby. On albo ona nie jest godna zaufania". I to jest w porządku, jeśli mamy taki instynkt. Tyle, że nie musimy za nim podążać. Mogę pomyśleć: "To tylko mój mózg robi mi psikusa, bo tak jesteśmy zaprogramowani". Dlatego tak ważne jest, by uczyć się, co się w naszej głowie naprawdę dzieje.  

Można powiedzieć, że obecne czasy są łatwiejsze dla naszego ciała, ale może trudniejsze dla naszego mózgu. Łatwiej jest po prostu zdobyć pożywienie, zarobić na życie, ale jesteśmy pod ciągłą presją, a nasz mózg musi wypracować strategie, by nie ulec tej presji.

Tak. Zdecydowanie. Żyjemy w świecie bezpieczniejszym niż kiedykolwiek w historii ludzkości, jesteśmy też bogatsi niż kiedykolwiek byliśmy i zdrowsi, a mimo to wiele osób cierpi na problemy ze zdrowiem psychicznym. Dlaczego? Część wyjaśnienia jest taka, że zapomnieliśmy, że jesteśmy istotami biologicznymi. Zapomnieliśmy, co tak naprawdę nas uszczęśliwia i co sprawia, że czujemy się dobrze, a to jest sen, ruch i co najważniejsze - inni ludzie, spotkania twarzą w twarz w realnym życiu. To są rzeczy, które chronią nas przed depresją i lękiem. Jednak jesteśmy też napędzani instynktami, które pomagały nam przetrwać, a przetrwanie jest zawsze ważniejsze dla mózgu niż dobrostan. Te instynkty zostały "zhakowane" w nowoczesnym społeczeństwie przez firmy technologiczne, które sprawiają, że bez końca przewijamy media społecznościowe. Kiedy jesteśmy też wystawieni na wiadomości o wojnach i katastrofach, mózg myśli, że to dzieje się w naszym otoczeniu, bo wszystko, o czym kiedyś ludzie słyszeli lub co się działo, miało miejsce w ich otoczeniu. I nawet jeśli na poziomie intelektualnym wiesz, że wojna w Iranie nie wpływa bezpośrednio na twoje bezpieczeństwo, mózg ma trudności z rozróżnieniem tego. To prawdopodobnie powód, dla którego żyjemy w świecie bezpieczniejszym niż kiedykolwiek, ale chodzimy i myślimy, że świat jest bardzo niebezpieczny. Nie mówię, że powinniśmy unikać wszystkich wiadomości. Powinniśmy czytać i być na bieżąco, ale być może warto być świadomym, że mózg ma trudności z rozróżnieniem, co jest nam bliskie, osobiste, a co nie. Dobrym pomysłem jest czytanie wiadomości rano i wieczorem, jeśli masz problemy ze stresem i lękiem, a pomijanie ich przez resztę dnia. Nowoczesne społeczeństwo, jak pan mówi, nakłada nowe rodzaje presji na mózg, a problemy, z którymi musiał się mierzyć historycznie - niebezpieczeństwo i niedobór - są teraz zastąpione ogólnym nadmiarem i bezpieczeństwem. Mózg nie jest do tego dobrze przystosowany i dlatego musimy być tego świadomi. Można oczywiście powiedzieć: "Może jednak ewoluujemy. W końcu ludzie ewoluują i mózg kiedyś będzie idealnie przystosowany do tego nowoczesnego świata". Zastanówmy się jednak, co musiałoby się wydarzyć, by tak się stało. Na przykład, gdyby ludzie mogli mieć instynktowną zdolność rozumienia kodu komputerowego, to byłoby dobre w naszym nowoczesnym świecie. Co musiałoby się wydarzyć, by to nastąpiło? Ci z nas, którzy nie mają tej zdolności, musieliby umrzeć lub przynajmniej nie mieć dzieci. A ja nie potrafię czytać kodu komputerowego i nie chcę umrzeć. I ewolucja zasadniczo się zatrzymała. O to chodzi w opiece zdrowotnej i to jest wspaniała rzecz. Dzięki zapłodnieniu in vitro pomagamy rodzicom, którzy nie mogą zostać rodzicami naturalnie, ale przez to geny, które wpływają na zdolność do posiadania dzieci, są przekazywane dalej. To wspaniała rzecz, ale to zasadniczo oznacza, że ewolucja się zatrzymała.

Więc jesteśmy tacy, jacy jesteśmy i musimy z tym żyć. 

Tak, dokładnie. 

I musimy radzić sobie z naszymi problemami tym, co mamy. Ale prawdopodobnie nie będziemy mieli żadnych dodatkowych zdolności, może dodatkową wiedzę, ale nie zdolności. 

Dokładnie. Myślę, że tak właśnie jest. Jesteśmy otoczeni teraz niesamowicie potężną technologią, jak AI, a świat zmienia się w niesamowicie szybkim tempie. My się nie zmienimy. Nadal będziemy tacy sami. Jeśli chcemy wykorzystać tę technologię jak najlepiej, nie wystarczy uczyć się o technologii, musimy też zrozumieć siebie i nasze pięty Achillesa. 

Pisze pan książki dla dorosłych o dorosłych i dla młodych ludzi, dla dzieci, o dzieciach. Chciałbym zapytać o różnice, ponieważ młodsze pokolenie żyje w rzeczywistości mediów społecznościowych od samego początku, a my, starsi żyjemy w tej, drugiej części naszego życia. Jako psychiatra, czy widzi pan różnice w naszym sposobie radzenia sobie z tym? Czy psychiatria dla młodych i starszych ludzi jest teraz zupełnie inna? 

Cóż, zawsze była podział między psychiatrią dziecięcą a dorosłych, ale dzieci dzisiaj są wystawione na presję mediów społecznościowych, której poprzednie pokolenia nie znały. Jak wiemy, depresje i stany lękowe są rosnącym problemem wśród dzieci i nastolatków na całym świecie. Stworzyłem wersje moich książek dla dzieci i nastolatków, razem z autorem specjalizującym się w tym, i pozwoliliśmy szkołom w Szwecji zamawiać te książki za sam koszt wysyłki pocztowej. Myślę, że zamówiono już 350 000 egzemplarzy i są używane w połowie wszystkich szkół szwedzkich. Dzieci podchodzą do mnie na ulicy codziennie i mówią: "Teraz rozumiem mój mózg i siebie trochę lepiej. Rozumiem, dlaczego warto uprawiać sport, trzymać telefon poza sypialnią, nie przewijać ekranu bez końca i tak dalej." Więc ta wiedza ma moc także dla dzieci i nastolatków. I są oni tak samo zainteresowani swoimi mózgami jak my, dorośli. 

Ale niektórzy powiedzą, że przesłanie jakie trafia do dzieci, jest bardzo różne, bo z jednej strony w szkołach mówimy, by nie oceniać, nie porównywać uczniów, nie stresować ich za bardzo, ale w życiu, w mediach społecznościowych, już jest nienawiść, zastraszanie i frustracja. Więc jeśli jesteśmy dla nich zbyt łagodni jako rodzice, to nie możemy dać im żadnej wiedzy, jak sobie radzić z tym co ich potem spotyka. 

To prawda.  

Najpierw w ogóle nie są krytykowani, a potem są krytykowani przez cały świat. Co pan o tym myśli? 

To świetna uwaga. Oczywiście myślę, że dzieci i nastolatki były nadmiernie chronione w realnym świecie, ale zdecydowanie były niedostatecznie chronione w świecie cyfrowym. Wyobraźmy sobie, jeśli powiedziałbym coś niemiłego panu lub komuś innemu, ludzie wokół mnie powiedzieliby: "Co ty robisz? Jesteś głupkiem". Kiedyś zawsze były konsekwencje zachowania się jak idiota, ale dzisiaj możesz ukryć się za ekranem i mówić różne rzeczy bez żadnych konsekwencji. I nie mówisz tego tylko do tej konkretnej osoby, ale jeszcze przed setkami lub tysiącami innych ludzi. Ilość stresu i porównań, na które jesteś wystawiony jako nastolatek, jest tak toksyczna i tak zupełnie inna niż to, z czym my dorastaliśmy. Więc tak, może nie powinniśmy ich nadmiernie chronić przed niebezpieczeństwami i stresem w realnym życiu, ale powinniśmy też regulować te technologie, mam na myśli media społecznościowe. Jak pewnie pan wie, jest wiele spraw sądowych, gdzie ludzie pozywają na przykład firmę Meta za problemy ze zdrowiem psychicznym nastolatków, które wynikają z ekspozycji na te media. Myślę, że w przyszłości będziemy się wstydzić, że nie uregulowaliśmy tych niesamowicie potężnych technologii, zwłaszcza skierowanych do dzieci i nastolatków. Zostały po prostu udostępnione bez żadnych regulacji. 

Bardzo ważnym przesłaniem pańskich książek jest to, że nie można być szczęśliwym cały czas. Można być szczęśliwym czasami. Jak możemy nauczyć się nie być w danej chwili szczęśliwym i żyć z tym, jeśli media społecznościowe pokazują nam szczęśliwych ludzi w pięknych miejscach, w pięknej formie fizycznej, z wszystkim, czego chcą? Jak nasza młodzież i nie tylko młodzież, może odzyskać wiedzę, że życie jest trudne i przeważnie wcale nie jest bardzo szczęśliwe? 

Tak. Mózg nigdy nie ewoluował, by nas uszczęśliwiać. Ewoluował, by nas utrzymać przy życiu. Więc wszelkie pozytywne uczucia powinny być krótkotrwałe i szybko zniknąć, zastąpione nowymi pragnieniami. Tak jesteśmy zaprogramowani. Dlaczego? Bo tak przetrwali nasi przodkowie. Kiedy więc, jak pan mówi, oczekujemy, że będziemy czuć się dobrze cały czas, stawiamy sobie cel całkowicie nierealistyczny. Nigdy nie ewoluowaliśmy do tego. Ale sugeruje nam się, że to możliwe, przez reklamy i media społecznościowe, i dlatego porównujemy się do czegoś całkowicie nierealistycznego. Jednym ze sposobów radzenia sobie z tym jest to, co robimy teraz, rozmawiamy o tym, uczymy się o tym. I nie uczysz się tego raz. Musisz się tego uczyć wiele razy, słyszeć to na różne sposoby. W końcu zobaczysz to u innych, a potem w sobie i będziesz mieć bardziej realistyczne oczekiwania wobec swojego życia psychicznego. I zrozumiesz, że jest w porządku mieć okresy lęku, stresu, a może trochę depresji. Jeśli to naprawdę szkodzi twojemu życiu, powinieneś szukać pomocy, oczywiście. Ale krótkotrwałe okresy nie oznaczają, że jesteś niepełnowartościowy czy chory. To właśnie oznacza, że funkcjonujesz normalnie. 

Czy uważa pan, że mamy jakąś psychiatryczną pandemię na świecie, zwłaszcza wśród młodych ludzi? Coraz więcej z nich czuje się przygnębionych, smutnych i potrzebuje pomocy?

To bardzo trudne pytanie, bo nie ma sposobu, by to zmierzyć. Pytasz ludzi: "Czy często czujesz się źle? Czy często masz lęki?" A odpowiedzi na takie pytania mogą zależeć od okresu, w którym żyjesz. Bycie w stanach lękowych może znaczyć coś innego dzisiaj, a coś zupełnie innego w latach 80., bo wtedy się o tym nie mówiło. Są pewne oznaki, że zdrowie psychiczne młodych ludzi faktycznie się pogarsza, a jest nią wzrost samookaleczeń. Samookaleczenia to rzeczywiste rany leczone w szpitalu, i coraz więcej młodych ludzi trafia na oddziały szpitalne z powodu samookaleczeń. Są więc pewne sygnały, że może następuje pogorszenie zdrowia psychicznego nastolatków. Ale myślę, że ważniejsze pytanie to nie, czy się pogorszyło, ale dlaczego się nie poprawiło. W Szwecji gospodarka się podwoiła od lat 90., staliśmy się dwa razy bogatsi, ale na pewno nie jesteśmy dwa razy szczęśliwsi. Jeśli zapyta pan, dlaczego łączyć pieniądze ze szczęściem, to tak jakby zapytać każdego CEO firmy, dlaczego chcemy rozwoju gospodarczego. Odpowiedzą: "Żeby nam było lepiej". A jeśli zapytasz, dlaczego chcemy, by było lepiej, odpowiedzą: "Żebyśmy czuli się lepiej". Ale to się nie dzieje. Dlatego potrzebujemy tej wiedzy o mózgu, o tym, jak funkcjonujemy i o dobrostanie, bo to jest w końcu dla prawie wszystkich najważniejsze. 

Chciałbym zapytać o skandynawski styl życia. My w Europie Środkowej oczywiście mamy zimy, ale w Skandynawii zimy są dłuższe, słońca jest mało, dni są krótsze i wiemy, że życie na północy jest trudne. Słyszymy o sposobie życia Duńczyków, hygge czy coś takiego, sposobie odczuwania szczęścia przez dłuższy czas. Czy widzi pan różnicę między ludźmi północy a - nie mówię o południowcach, oni mają szczęście, mają słońce przez cały rok i mogą spać na zewnątrz przez cały rok. Ale czy widzi pan różnicę w stosunku do nas? Czy jesteście inni?

To świetne pytanie. Ale nie wiem, czy odważę się odpowiedzieć. Finowie wydają się być bardzo szczęśliwi według indeksów szczęścia. Jednak trzeba być ostrożnym przy interpretacji, bo to też zależy, jak tłumaczysz słowa: "Czy jesteś szczęśliwy?" Co to dokładnie znaczy? Może znaczyć coś innego w Finlandii, coś innego w Skandynawii, a na pewno coś innego w południowych Włoszech. Więc trudno to porównywać, ale kraje skandynawskie są rzeczywiście stosunkowo szczęśliwe.  W porównaniu do Europy Środkowej nie odważę się wyciągać takich wniosków, ale mogę potwierdzić, że zimy są długie i ciężkie w Skandynawii. Mieliśmy okropną zimę w tym roku. Za długa i za zimna.

Miło, że rozmawiamy właśnie na początku wiosny. Chciałbym teraz zapytać o pańską opinię na temat tego, jak pomóc ludziom poczuć się lepiej. Leki, psychiatria, sztuczna inteligencja i chatboty, jak pan myśli, co się wydarzy? Czy wszystkie sposoby szukania pomocy będą coraz mądrzejsze?

Tak. Leki przeciwdepresyjne są skuteczne w ciężkich depresjach. Pomogły zmniejszyć liczbę samobójstw, ale w Szwecji jeden na ośmiu dorosłych bierze leki przeciwdepresyjne i myślę, że to może być za dużo. Może za mało skupiamy się na alternatywach. Psychoterapia często jest skuteczniejsza, ale psychoterapia wymaga czasu i terapeuty, a nie mamy ich nieskończonej liczby. Czy AI może to zastąpić? Może do pewnego stopnia, ale trzeba być ostrożnym, używając AI w zdrowiu psychicznym, bo nie do tego ją stworzono. Często daje dobre rady, ale czasem może dawać okropne rady, rzeczy, których żaden terapeuta czy dorosły nigdy by nie powiedział. Może więc złagodzić niektóre problemy, ale najważniejsze jest, by rozmawiać o tym więcej, zdjąć stygmatyzację i prowadzić dyskusję o zdrowiu psychicznym i zrozumieć, że to nie jest takie proste, jak powiedzieć: "Weź się w garść" albo "Bądź szczęśliwy". Nigdy nie powiedziałbyś diabetykowi: "Podnieś poziom cukru we krwi". To tak nie działa. Nie możesz powiedzieć komuś z depresją "Weź się w garść." To absurdalne. Dobrze, że ludzie zaczynają o tym mówić więcej. Ta dyskusja musi być wyważona, musimy pamiętać, że nie można traktować z pomocą leków całkowicie normalnych uczuć. Krótkie okresy stresu czy lęku nie powinny być leczone, nie powinno się wtedy szukać pomocy. Pomocy powinno się szukać, jeśli to trwa długo, naprawdę cierpisz i ma to negatywny wpływ na twoje życie. Trzeba znaleźć równowagę między zdejmowaniem stygmatyzacji a przesadą w stosowaniu leków. Jak na razie myślę, że ta dyskusja o zdrowiu psychicznym przynosi więcej dobrego niż złego. 

Pisze pan o jednym sposobie na poczucie się lepiej i jednym uniwersalnym lekarstwie dla naszego mózgu. Jest nim aktywność fizyczna. Chciałbym zapytać trochę więcej o to. Wiemy, że powinniśmy się ruszać jak najwięcej, ale co możemy robić w normalnym życiu, by dać naszemu mózgowi więcej szans na dobre samopoczucie, właśnie dzięki aktywności fizycznej?

Tak. Aktywność fizyczna jest oczywiście niesamowicie ważna dla ciała, ale też dla mózgu i wszystkich naszych funkcji poznawczych. Zdolność koncentracji, kreatywność, pamięć, wszystko to się poprawia, jeśli jesteś aktywny fizycznie. I oczywiście też czujesz się też lepiej i redukujesz stres. Aktywność fizyczna jest w łagodnych i umiarkowanych depresjach równie skuteczna jak leki przeciwdepresyjne. Więc bycie aktywnym jest bardzo ważne dla mózgu. Ale jesteśmy też leniwi. Dlaczego? Bo celem mózgu nie jest uczynić nas szczęśliwymi, tylko przetrwanie. Dla prawie wszystkich poprzednich pokoleń ludzi ważne było, by nie marnować kalorii i energii, jeśli nie było to konieczne. Dlatego chcemy siedzieć na kanapie, mimo że ćwiczenia są dla nas niesamowicie dobre. Co więc robić? Myślę, że przede wszystkim powinniśmy dowiedzieć się o korzystnych efektach ćwiczeń dla naszego mózgu i zrozumieć też, dlaczego jesteśmy leniwi. Potem możemy to obejść. To może oznaczać chodzenie do pracy, jazdę na rowerze do szkoły, przyzwyczajenie się do chodzenia po schodach zamiast windy. Znajdź małe rzeczy, które robisz bez zastanowienia, bo nie chcesz nieustannie negocjować z leniwą częścią siebie, a ona jest bardzo dobrym negocjatorem. Nie powinieneś mylić aktywności fizycznej ze sportem. Aktywność fizyczna nie ma nic wspólnego z byciem w drużynie piłkarskiej czy klubie maratończyków. To coś, do czego ewoluowaliśmy jako gatunek. Moja rada dla wszystkich to: ucz się więcej o mózgu i o tym jak wpływa na mózg aktywność fizyczna. A potem sposoby, by to wprowadzić w życie, pojawią się prawie automatycznie, gdy zrozumiesz, dlaczego to takie ważne i dlaczego jednocześnie chcesz tego unikać.