Trudno przecenić znaczenie trwającej właśnie misji Demo-1, pierwszego, testowego lotu załogowej kapsuły Crew Dragon na Międzynarodową Stację Kosmiczną. Choć jeszcze bez załogi, zbudowany i wystrzelony przez firmę SpaceX pojazd otwiera nową erę lotów kosmicznych, podejmowanych na komercyjnych zasadach. Testy przybliżają też zakończenie upokarzającego dla NASA okresu, kiedy po uziemieniu w 2011 roku wahadłowców, pozostawała przy wynoszeniu astronautów na orbitę uzależniona od rosyjskich Sojuzów. To już najwyższy czas, Amerykanie będą mogli za kilka miesięcy świętować 50. rocznicę największego triumfu, jakim było lądowanie na Księżycu, patrząc nie tylko w przeszłość.

Demo-1 to próba generalna nie tylko samego pojazdu Crew Dragon, ale całej procedury, od przygotowania lotu, przez start na pokładzie rakiety Falcon 9, autonomiczne dokowanie do Międzynarodowej Stacji Kosmicznej, po powrót na Ziemię i lądowanie w Atlantyku. Start nastąpił w sobotę rano z Kompleksu Startowego 39A w Kennedy Space Center na Florydzie, wykorzystywanego wcześniej w programie Apollo, a także do startów promów kosmicznych. Tradycyjnie już pierwszy stopień rakiety powrócił na Ziemię w kontrolowany sposób i wylądował na platformie "Of Course I Still Love You" na Oceanie Atlantyckim.

W niedzielę pojazd Crew Dragon zbliżył się do Międzynarodowej Stacji Kosmicznej (ISS), wykonując szereg manewrów najpierw w większej odległości od Stacji (powyżej 4 km), potem w mniejszej (poniżej 1,6 km). Przy tej okazji pojazd potwierdził zdolności do korekty kursu przy autonomicznym sterowaniu. Sam manewr dokowania przebiegał automatycznie, według nowego scenariusza, z wykorzystaniem nowych systemów kierowania i napędu, wreszcie nowego węzła cumowniczego, zainstalowanego wcześniej na module Harmony. Pojazdy towarowe Dragon były dołączane z pomocą ramienia robotycznego ISS, tym razem cumowanie odbyło się bez jego pomocy. 

Krótko przed południem polskiego czasu Crew Dragon wykonał manewr tak zwanego miękkiego dokowania, po czym przez kilkanaście minut kontynuował procedury dokowania na sztywno. Po sprawdzeniu poprawności połączeń i szczelności kapsuły, załoga ISS mogła otworzyć władz i odwiedzić nowy pojazd po raz pierwszy na orbicie. Crew Dragon wyniósł na pokładzie naszpikowany czujnikami manekin Ripley (nieprzypadkowo nawiązujący nazwą do bohaterki filmów o "Obcym"), pluszową maskotkę Ziemi Celestial Buddies Earth, a także niespełna 200 kg zapasów dla załogi Expedition 58.

SpaceX podkreśla, że kapsuła Crew Dragon powstała jako rozwinięcie pojazdów towarowych Dragon, które już 16 razy transportowały ładunki na orbitę i z powrotem. Zdaniem firmy nowy pojazd jest jednym z najbezpieczniejszych statków kosmicznych w historii, wygodnym i wyposażonym we wszelkie niezbędne załodze systemy. Crew Dragon ma też nowatorski system bezpieczeństwa, który pozwala uratować załogę przy awarii na dowolnym etapie procedury startowej. Pojazd ma być zdolny do wyniesienia na orbitę 4 członków załogi i ładunku ważącego około 100 kg. Jego trwałość w przestrzeni kosmicznej określono na 210 dni, tym razem jednak jego misja potrwa znacznie krócej. 

Odłączenie od ISS zaplanowano na najbliższy piątek. Manewr zostanie wykonany autonomicznie ok. 8:30 czasu polskiego, pięć godzin później kapsuła odpali na 15 minut silniki hamujące. Lądowanie na spadochronie zaplanowano w wodach Atlantyku u wybrzeży Florydy ok. 14:45. Kapsułę przetransportuje na ląd statek Go Searcher.

NASA i SpaceX będą uważnie monitorować każdą sekundę lotu, ale szczególne znaczenie przywiązują do manewru powrotu na Ziemię, który odbędzie się według zmodyfikowanej procedury. Z oczywistych względów ma być jeszcze bardziej bezpieczna, niż w przypadku pojazdów Dragon. Dane z misji Demo-1 zostaną wykorzystane w przygotowaniach do zaplanowanej na lipiec misji Demo-2 z udziałem astronautów Boba Behnkena i Douga Hurleya. Na kwiecień zaplanowano testowy lot innego komercyjnego pojazdu załogowego, kapsuły CST-100 Starliner firmy Boeing. Załogowy lot z jej wykorzystaniem mógłby się odbyć w sierpniu tego roku.