Christopher McQuarrie - reżyser i scenarzysta filmu "Mission: Impossible 7" wydał oświadczenie dotyczące kontrowersji związanych z możliwym przyjazdem filmowców do Polski i rozmowami na temat realizacji jednej z sekwencji na moście nad Jeziorem Pilchowickim. "Nikt zaangażowany w produkcję nie zwrócił się o zgodę na zniszczenie historycznie ważnego zabytku w Polsce" - zapewnił w tekście opublikowanym przez magazyn "Empire". "Było jasne, że możemy zniszczyć tylko niebezpieczne części mostu, które muszą być odbudowane, a nie jego kamienne filary" - podkreślił. Jak dodał, wciąż ma nadzieję na przyjazd do Polski.

Christopher McQuarrie - reżyser i scenarzysta filmu "Mission: Impossible 7" wydał oświadczenie dotyczące kontrowersji związanych z możliwym przyjazdem filmowców do Polski i rozmowami na temat realizacji jednej z sekwencji na moście nad Jeziorem Pilchowickim. "Nikt zaangażowany w produkcję nie zwrócił się o zgodę na zniszczenie historycznie ważnego zabytku w Polsce" - zapewnił w tekście opublikowanym przez magazyn "Empire". "Było jasne, że możemy zniszczyć tylko niebezpieczne części mostu, które muszą być odbudowane, a nie jego kamienne filary" - podkreślił. Jak dodał, wciąż ma nadzieję na przyjazd do Polski.
Christopher McQuarrie i Tom Cruise /Oliver Contreras /PAP/Newscom

McQuarrie w swoim oświadczeniu podkreślił, że chce odnieść się do kontrowersji i dezinformacji wokół możliwego przyjazdu twórców "Mission: Impossible" do Polski. Nigdy nie było planów wysadzenia 111-letniego chronionego zabytku - zapewnił.

Reżyser zwrócił uwagę, że seria "Mission: Impossible" dała się poznać jako taka, w której jak najwięcej efektów specjalnych realizowanych jest bez użycia technik cyfrowych, co daje widzom niezapomniane wrażenia. 

Cytat

Na początku preprodukcji filmu mieliśmy pomysł na sekwencję z wykorzystaniem mostu nad zbiornikiem wodnym, który mógłby zostać (spoiler) częściowo zniszczony. Wątpiliśmy, że coś takiego będzie możliwe, ale rozpoczęły się szeroko zakrojone poszukiwania. Liczyliśmy na to, że jakiś kraj może dysponować takim mostem, którego będzie chciał się pozbyć
- wspominał McQuarrie.

Jak napisał reżyser "Mission: Impossible 7", na propozycję filmowców z entuzjazmem odpowiedzieli "wspaniali ludzie z Polski". Okazało się, że istnieje niefunkcjonujący most kolejowy, który odpowiada naszym potrzebom, a obszar, na którym stoi, ma być rozwijany turystycznie. W związku ze stanem lokalnych dróg jedyną nadzieją na to okazał się remont przestarzałej infrastruktury kolejowej. Jego częścią byłaby wymiana głównego pomostu omawianej budowli, który według inżynierów jest w złym stanie - tłumaczył. 

Cytat

Żeby otworzyć ten obszar na turystykę, trzeba naprawić most. Ucieszyliśmy się, że możemy pomóc
- zauważył.

"Było jasne, że możemy zniszczyć tylko niebezpieczne części mostu"

McQuarrie zwrócił uwagę na fakt, że Jezioro Pilchowickie zostało stworzone przez człowieka i w związku z tym filmowcom byłoby łatwiej nad nim pracować bez szkody dla środowiska.

Cytat

Było jasne, że możemy zniszczyć tylko niebezpieczne części mostu, które muszą być odbudowane, a nie jego kamienne filary, na których może stanąć nowy most
- tłumaczył Christopher McQuarrie.

Jak dodał, twórcy "Mission: Impossible 7" chcieli pokryć wszystkie ewentualne szkody związane z ich działaniem. 

Ludzie, z którymi rozmawialiśmy, byli podekscytowani możliwością sprowadzenia do Polski dużej ekipy filmowej i związanym z tym zastrzykiem finansowym dla lokalnej gospodarki - napisał reżyser. Cieszyli się też, że zrobimy miejsce dla nowego mostu, który inaczej mógłby nie zostać odbudowany, a za tym może pójść rewitalizacja linii kolejowej - opisywał. 

"Wciąż mamy nadzieję, że będziemy mogli przyjechać do Polski"

McQuarrie ocenił, że cała afera wokół posunięć filmowców to efekt działań osoby, która chciała pracować przy produkcji, ale nie miała odpowiednich kwalifikacji. Z zemsty miała ona chcieć manipulować emocjami wokół produkcji, a tym samym zagrozić planom sprowadzenia jej do Polski. 

Reżyser zapewnił, że twórcy "Mission Impossible" nigdy nie brali pod uwagę intencjonalnego niszczenia historycznie i kulturowo ważnych zabytków w krajach, które odwiedzają, pracując nad tą serią, a co więcej, zawsze starają się je chronić. Wciąż mamy nadzieję, że będziemy mogli przyjechać do Polski, pracować tam z dobrymi ludźmi, pomóc lokalnemu środowisku i gospodarce - wyliczał. Na koniec życzył wszystkim czytającym jego słowa zdrowia i bezpieczeństwa w tych "przerażająco niepewnych czasach".