W samym centrum Rzymu, zaledwie kilka kroków od Piazza Navona, doszło do sytuacji, która zwróciła uwagę użytkowników mediów społecznościowych i ponownie rozpaliła dyskusję o cenach w turystycznych częściach włoskiej stolicy. Amerykańska turystka z Florydy opisała w internecie, że wraz z mężem zapłaciła aż 44 euro za dwie porcje lodów.

  • Najnowsze informacje z kraju i ze świata znajdziesz na RMF24.pl. Bądź na bieżąco.

Historię z 3 czerwca przytoczył portal Euro News. Para zamówiła dwa kubki lodów, każdy z trzema smakami. Jak relacjonuje kobieta, w trakcie przygotowywania deseru personel uwzględnił dodatkowe składniki - m.in. makaroniki oraz cannoli pistacjowe - nie informując klarownie, że są płatne.

Kluczowy moment nastąpił przy kasie. Turystka przyznała później w mediach społecznościowych, że początkowo zrozumiała, iż całość kosztuje 14 euro, jednak rzeczywista kwota okazała się znacznie wyższa. Z opublikowanego paragonu wynika, że same "maxi" porcje lodów kosztowały po 12 euro każda, a dodatkowo doliczono opłaty za bitą śmietanę oraz wspomniane słodycze, co finalnie dało sumę 44 euro - za deser zjedzony przy ladzie, bez obsługi stolika.

Amerykanka określiła całe doświadczenie jako "pułapkę na turystów", jednocześnie przyznając, że nie zamierza kwestionować płatności i bierze odpowiedzialność za to, że nie sprawdziła dokładnie cen przed zakupem. Dodała też, że podczas podróży po innych regionach Włoch nie spotkała się z tak wysokimi stawkami za lody.

Jej wpis szybko rozprzestrzenił się w sieci, wywołując setki komentarzy i szeroką dyskusję. Część internautów wyraziła solidarność z turystami, krytykując brak przejrzystości cen w popularnych lokalizacjach. Inni z kolei zwracali uwagę, że w ścisłych centrach turystycznych Rzymu ceny są znacznie wyższe i turyści powinni być na to przygotowani.