Jak poinformował "The Guardian", będąca właścicielem platformy Threads firma Meta, poprzez narzędzia rekomendacji pokazywała zdjęcia nastolatek dorosłym mężczyznom. Miało to być sposobem na zachęcenie ich do korzystania z portalu.
Jeden z użytkowników, któremu wyświetlano posty promujące Threads i zawierające fotografie dziewcząt, stwierdził, że ponieważ przesyłano mu wyłącznie materiały z udziałem uczennic - bez obecności chłopców w mundurkach - sprawa może zawierać seksualizujący aspekt.
W postach widoczne miały być twarze, a nawet imiona nastolatek.
Zdjęcia wcześniej zostały opublikowane na należącym do Mety Instagramie przez rodziców dziewczynek. Osoby, które umieszczały fotografie swoich dzieci, często nie miały świadomości, że mogą one zostać wykorzystane w taki sposób. Na zdjęciach dziewczynki miały na sobie szkolne mundurki, czyli np. krótkie spódniczki i pończochy.
Kiedy dowiedziałem się, że zdjęcie mojej córki zostało wykorzystane w sposób, który wydawał się seksualizujący przez tak wielką firmę, aby promować ich produkt, poczułem się naprawdę zniesmaczony - stwierdził ojciec jednej z nastolatek.
Matka dziewczynki, której zdjęcie zostało użyte w poście promocyjnym z dużym przyciskiem Pobierz Threads, powiedziała: Dla mnie to było zdjęcie mojej córki idącej do szkoły. Nie miałam pojęcia, że Instagram to wyłapał i używa tego do promocji. To jest absolutnie obrzydliwe. Ona jest niepełnoletnia.
Meta broni swoich działań, twierdząc, że wszystkie wykorzystane zdjęcia były publicznie dostępne i nie naruszały polityki firmy. Przedstawiciele spółki podkreślają, że systemy rekomendacji nie promują treści udostępnianych przez nastolatków, jednak w tym przypadku posty pochodziły z kont dorosłych, które umożliwiały publiczne wyświetlanie zdjęć.
Firma zapewniła, że użytkownicy mają możliwość kontrolowania, czy ich publiczne posty mogą być sugerowane innym osobom na Instagramie, a także mogą przełączyć swoje profile na Threads w tryb prywatny.
Beeban Kidron, członkini Izby Lordów (izby wyższej brytyjskiego parlamentu) i działaczka na rzecz praw dzieci w internecie, ostro skrytykowała działania Meta. Jej zdaniem firma przedkłada zysk ponad bezpieczeństwo dzieci, wykorzystując ich wizerunek jako przynętę w kampaniach reklamowych skierowanych do dorosłych.
Kidron wezwała brytyjskiego regulatora rynku mediów, Ofcom, do pilnego przeanalizowania, czy obowiązujące w kraju przepisy rzeczywiście chronią dzieci przed niepożądanym kontaktem z nieznajomymi.