Kancelaria Wiktora Juszczenki twierdzi, że umowy gazowe między Naftohazem a rosyjskim Gazpromem nie są z ukraińskim prawodawstwem – informuje „Kommiersant-Ukraina”. Jednak najprawdopodobniej porozumienia nie będą podważane.

Gaz popłynie do Europy zaraz po podpisaniu kontraktów - oświadczyli po prawie 10-godzinnych negocjacjach premierzy Ukrainy i Rosji. Gazprom i Naftohaz mają do poniedziałku przygotować niezbędne dokumenty. Jak podała agencja Interfax, Julia Tymoszenko i Władimir Putin będą osobiście nadzorować... czytaj więcej

Prawnicy kancelarii prezydenckiej twierdząc, iż nie zważając na kontrakt na 2009 r., międzynarodowe umowy z lat 1994, 2000 i 2001, regulujące różne aspekty dostaw i tranzytu gazu nadal pozostają ważne - czytamy w dzienniku. Gazeta wskazuje, że umowy gazowe z poprzednich lat mają większą moc prawną niż obecne kontrakty, zawarte między dwoma spółkami. Co więcej między wcześniejszymi, a nowymi kontraktami istnieje wiele sprzeczności. Biorąc pod uwagę te fakty, umowy na 2009 rok powinny być uznane za nieważne - brzmi cytowane przez "Kommiersanta" stanowisko kancelarii Juszczenki.

Ukraina nie zamierza jednak zaskarżać umowy. Rzecznik Naftohazu Walentyn Zemlanski zaznaczył, że najnowszy kontrakt gazowy został podpisany z uwzględnieniem interesów gospodarczych Ukrainy. „Kommiersant-Ukraina” dodaje, że przedwczoraj umowy o dostawach błękitnego paliwa zostały zatwierdzone przez rząd Julii Tymoszenko.

Gazowe porozumienie między obu krajami przewiduje, że Ukraina będzie płacić za surowiec cenę rynkową pomniejszoną w obecnym roku o 20 procent. Stawka tranzytu gazu z Rosji przez Ukrainę do innych państw europejskich pozostanie w tym roku na poziomie 1,7 dolara za przesył 1000 metrów sześciennych paliwa na odległość 100 kilometrów.