Prezydent USA Donald Trump uważa, że współczesne samoloty stają się zbyt skomplikowane, a przez to niebezpieczne. Pośrednio odniósł się w ten sposób do katastrofy amerykańskiej produkcji Boeinga 737 MAX 8, który w niedzielę rozbił się w Etiopii.

Prezydent USA Donald Trump uważa, że współczesne samoloty stają się zbyt skomplikowane, a przez to niebezpieczne. Pośrednio odniósł się w ten sposób do katastrofy amerykańskiej produkcji Boeinga 737 MAX 8, który w niedzielę rozbił się w Etiopii.
Donald Trump /AL DRAGO / POOL /PAP/EPA

"Samoloty stają się zbyt skomplikowane. Do latania nimi nie trzeba pilotów, lecz raczej komputerowców z MIT (Massachusetts Institute of Technology, jedna z najlepszych na świecie uczelni technicznych). To samo widzę w wielu innych produktach. Zawsze się szuka kolejnego, niepotrzebnego kroku dalej, podczas gdy stare i prostsze są często lepsze" - napisał we wtorek Trump na Twitterze.

"Konieczne są decyzje podejmowane w ułamku sekundy, a komplikacje tworzą niebezpieczeństwo. Wszystko to wiele kosztuje, ale przynosi niewielki zysk. Nie wiem jak wy, ale nie chcę, żeby Albert Einstein był moim pilotem. Chcę wspaniałych lotniczych profesjonalistów, którzy mogą łatwo i szybko przejąć kontrolę nad samolotem!" - dodał amerykański prezydent.

 W niedzielę Boeing 737 MAX 8 linii Ethiopian Airways rozbił się kilka minut po starcie z lotniska w Addis Abebie. W katastrofie zginęły wszystkie 157 osób znajdujących się na pokładzie. Była to druga katastrofa tego modelu samolotu - który wszedł do komercyjnego użytku niespełna dwa lata temu - w ciągu ostatnich kilku miesięcy. Pod koniec października 2018 r. taki sam samolot rozbił się w Indonezji.

W reakcji na niedzielną katastrofę szereg państw i linii lotniczych zdecydowało o uziemieniu tego typu samolotów bądź zamknięciu dla nich swojej przestrzeni powietrznej. Ogłosiły to m.in. władze Wielkiej Brytanii, Niemiec, Francji, Chin, Indonezji, Australii, Malezji i Singapuru, a także linie z Norwegii, Argentyny, Brazylii, Meksyku, RPA i Maroka.

Opracowanie: