Bojowe nastroje wzrastają w Kolumbii. Prezydent kraju, były partyzant, w płomiennym wpisie zadeklarował, że wobec gróźb USA jest gotowy ponownie chwycić za broń. „Jeśli zatrzymacie prezydenta, którego popiera i szanuje wielu Kolumbijczyków, uwolnicie ludowego jaguara” – napisał Gustavo Petro. Donald Trump stwierdził w niedzielę, że operacja w Kolumbii podobna do tej w Wenezueli wydaje mu się „dobrym pomysłem”.

  • Prezydent Kolumbii zadeklarował gotowość do walki w obronie ojczyzny i ostrzegł, że zatrzymanie go "obudzi ludowego jaguara".
  • Gustavo Petro odrzucił zarzuty o podziałach wśród władz kraju.
  • Podkreślił, że prowadzi walkę z produkcją i handlem narkotykami. 
  • Petro wezwał dowódców wojskowych do lojalności wobec Kolumbii.
  • Donald Trump uznał operację wojskową w Kolumbii za "dobry pomysł" i oskarżył Petro o przemyt narkotyków.
  • Siły USA przeprowadziły atak na Caracas, a Nicolas Maduro został przewieziony do USA.
  • Bądź na bieżąco! Odwiedź stronę główną RMF24.pl

"Choć nie byłem żołnierzem, znam wojnę. Przysiągłem, że nigdy więcej nie wezmę broni do ręki po porozumieniu pokojowym 1989 r., ale dla ojczyzny jestem gotów to zrobić ponownie, choć tego nie chcę" -  stwierdził Petro we wpisie opublikowanym na Facebooku. W 1989 r. podpisano porozumienie o powołaniu komisji pojednawczej, mającej rozwiązywać kwestie sporne między Kolumbią i Wenezuelą.

Prezydent stanowczo odparł zarzuty Marco Rubio, który sugerował, że kolumbijskie władze są podzielone. Stwierdził, że takie opinie są nieprawdziwe i wynikają z dezinformacji szerzonej przez osoby powiązane z mafią narkotykową, które mają interes w pogorszeniu relacji z USA.

Przypomniał także, że  zgodnie z konstytucją jest najwyższym dowódcą sił zbrojnych i policji. Napisał także o ruchu politycznym M19, który przeszedł drogę od partyzantki do legalnej działalności politycznej i współtworzył obecną konstytucję Kolumbii.

Uderzenia w narkobiznes

Podkreślił też, że podjął zdecydowane działania przeciwko produkcji i handlowi kokainą - przez operacje policyjne i wojskowe, jak i programy dobrowolnej zamiany upraw koki na inne rośliny. Zaznaczył, że wbrew temu co słyszy się w USA, nie jest przemytnikiem narkotyków.

Wskazał, że mafie narkotykowe często rekrutują nieletnich, by chronić swoich liderów przed atakami. "Jeśli zbombardujecie którąkolwiek z tych grup bez odpowiedniego rozpoznania, zginą dzieci. Jeśli zaatakujecie rolników, w górach pojawią się tysiące nowych partyzantów. A jeśli zatrzymacie prezydenta, którego popiera i szanuje wielu Kolumbijczyków, obudzicie ludowego jaguara" - przestrzegał Petro. W Kolumbii jaguar uważany jest za symbol siły, odwagi i mocy.

Prezydent przestrzega sprzyjającym USA

"Każdy dowódca, który przedkłada flagę USA nad flagę Kolumbii, musi natychmiast opuścić służbę - taki jest rozkaz mój i żołnierzy. Konstytucja nakazuje siłom publicznym bronić suwerenności narodu" - zaznaczył Petro. Dodał, że odwołał kilka osób pracujących w policyjnym wywiadzie za "przekazywanie fałszywych informacji wymierzonych w państwo". 

Wskazał też, że poprosił obywateli, by bronili prezydenta przed wszelkimi nielegalnymi aktami przemocy. "Niech wszyscy wiedzą, że mają do czynienia z przywódcą narodu. Kolumbia będzie wolna na zawsze" - zaznaczył.

Trump o możliwej operacji w Kolumbii

Prezydent USA Donald Trump oświadczył w niedzielę na pokładzie Air Force One, że operacja w Kolumbii podobna do tej w Wenezueli wydaje mu się "dobrym pomysłem" i zarzucił prezydentowi Kolumbii przemycanie narkotyków do USA, ostrzegając, że "już niedługo będzie to robił".

On ma fabryki kokainy. Ma fabryki, w których produkuje kokainę (...) On produkuje kokainę i wysyła ją do Stanów Zjednoczonych. Więc musi uważać na swój tyłek - powiedział w sobotę Trump, odpowiadając na krytykę ze strony Petro dotyczącą interwencji w Wenezueli. Prezydent USA już wcześniej groził, że siły USA mogą uderzyć na zakłady produkujące narkotyki wewnątrz Kolumbii.

Błyskawiczna operacja

W sobotę siły amerykańskie przeprowadziły atak na Caracas i inne miasta Wenezueli oraz ujęły przywódcę tego kraju Nicolasa Maduro i jego żonę. Para została wywieziona do USA, gdzie doprowadzono ich do sądu w Nowym Jorku w związku z oskarżeniami o przestępstwa związane z narkotykami i terroryzmem.