„Wszędzie leżały ciała, wszędzie było pełno krwi. Wszystko wyglądało jak pole bitwy” – tak masakrę w sali widowiskowej Bataclan w Paryżu relacjonuje jeden ze świadków. Terroryści zabili tam co najmniej sto osób.

W zamachach w Paryżu zginęło co najmniej 140 osób /MARIUS BECKER /PAP/EPA

Ponad tysiąc zgromadzonych, wszystkie bilety wyprzedane. Nic nie zapowiadało, że piątkowy koncert amerykańskie grupy rockowej Eagles of Death Metal zamieni się w krwawą rzeź. W pewnym momencie terroryści zaczęli strzelać do zgromadzonego tłumu. Wzięli zakładników. Trzy godziny później policja zdecydowała się na wejście do sali.

Wszędzie było pełno krwi, to wyglądało jak pole bitwy. Wszędzie leżały ciała. Leżałem na ziemi, na mnie leżał inny mężczyzny, drugi był obok. Leżeliśmy nieruchomo – nie wiem, jak długo, wydawało się, że to wieczność – relacjonował jeden z uczestników koncertu.

Jak relacjonuje korespondent RMF FM, kałuże krwi przed salą koncertową zostały zasypane piaskiem. Widać jednak wiele śladów po pociskach.

Budynek jest cały czas otoczony przez policję, która nie dopuszcza tam pieszych. Trwa zabezpieczanie śladów ataku, ruch samochodowy wstrzymany jest w całej okolicy.

Sprzed budynku odjeżdżają ciągle nowe karetki, które transportują zwłoki ofiar i szczątki 4 zamachowców, którzy wysadzili się w powietrze. Koło sali koncertowej widać również podziurawioną pociskami karabinów automatycznych fasadę restauracji "Mała Kambodża" - tam również kałuże krwi zasypane zostały piaskiem.

W ataku na Bataclan zginęło co najmniej 100 osób. Nie żyje też pięciu terrorystów. Czterech zdetonowało pasy szahida, jeden został zastrzelony. W akcji odbijania zakładników zastrzelonych zostało też czterech policjantów.

Sala koncertowa Bataclan znajduje się w 11 dzielnicy Paryża. To bardzo znane miejsce. W XIX wieku odbywały się tam wodewile. Swoje występy miały tam m.in. takie sławy jak Edith Piaf, Nick Cave czy Lou Reed. Kolorowa fasada teatru została zbudowana w chińskim stylu, popularnym pod koniec XIX wieku.

W sumie napastnicy strzelali do ludzi w pięciu miejscach w Paryżu. Do trzech samobójczych zamachów bombowych doszło koło Stade de France pod Paryżem - na obrzeżu podparyskiego imigranckiego getta w sali Saint Denis. W sumie ośmiu terrorystów zginęło. Policja nie wyklucza, że strzelaniny i atak na salę koncertową mogły zostać dokonane przez tych samych pięciu napastników. W zamachach zginęło - według najnowszych informacji - 128 osób.

(mpw)