W mediach społecznościowych pojawiły się zdjęcia, które na pierwszy rzut oka przypominają spektakularny zachód słońca nad taflą wody. Nie był to jednak spektakl autorstwa matki natury, a kula ognia po eksplozji na pokładzie rosyjskiego gazowca Arctic Metagaz na Morzu Śródziemnym. Jednostka jest (a w zasadzie była) objęta zachodnimi sankcjami.

  • We wtorek doszło do pożaru i eksplozji na pokładzie rosyjskiego gazowca Arctic Metagaz.
  • Istnieje podejrzenie, że jednostka została zaatakowana przez ukraińskie drony morskie.
  • W mediach społecznościowych pojawiły się zdjęcia i nagrania, przedstawiające płonący statek. Zobaczysz je w poniższym artykule.
  • Więcej ważnych informacji z Polski i ze świata znajdziesz na stronie głównej RMF24.pl.

We wtorek światowe media, w tym Reuters, poinformowały o pożarze na pokładzie rosyjskiego gazowca Arctic Metagaz. To statek przeznaczony do transportu skroplonego gazu ziemnego (LNG), który - jak zauważa agencja - był objęty amerykańskimi i unijnymi sankcjami.

Reuters informuje, powołując się na platformę Marine Traffic, wyświetlającą niemalże w czasie rzeczywistym pozycje jednostek pływających na całym świecie, że Arctic Metagaz ostatni raz podał swoją pozycję w poniedziałek, kiedy znajdował się u wybrzeży Malty.

Maltańskie siły zbrojne poinformowały o otrzymaniu sygnału SOS dotyczącego gazowca. Z komunikatu opublikowanego na Facebooku wynika, że jednostka została zlokalizowana, a załogę - całą i bezpieczną - odnaleziono na łodzi ratunkowej, która znajdowała się w libijskiej strefie odpowiedzialności.

Telegramowy kanał "ASTRA" informuje, że według jednej z teorii Arctic Metagaz został zaatakowany przez ukraińskie drony z terytorium Libii, gdzie operują ukraińskie siły specjalne.

Reuters również pisze, powołując się na jedno ze źródeł, że gazowiec mógł paść ofiarą drona morskiego. Rozmówca twierdzi, nie przedstawiając jednak żadnych dowodów, że operację przeprowadziła Ukraina.

Był gazowiec, jest dymiąca bryła

W mediach społecznościowych pojawiły się spektakularne zdjęcia z daleka, zrobione przez marynarzy innej jednostki płynącej po Morzu Śródziemnym. Choć fotografie na pierwszy rzut oka przypominają spektakularny zachód słońca nad taflą wody, w rzeczywistości była to kula ognia po eksplozji, do której doszło na pokładzie gazowca.

Na platformie X opublikowano też nagranie, na którym z bliższa widać płonącą jednostkę.

W środowy poranek pojawiło się natomiast zdjęcie przedstawiające skutki eksplozji i pożaru - jednostka zamieniła się w dymiącą bryłę, a eksplozja niemal rozerwała ją na pół.

Arctic Metagaz wchodził w skład floty cieni?

Według portalu "Kyiv Independent", Arctic Metagaz wchodził w skład rosyjskiej floty cieni, czyli nielegalnych, nieewidencjonowanych statków działających poza oficjalnym systemem rejestracji i kontroli, które Rosja wykorzystuje do transportu ropy naftowej, pomimo sankcji nałożonych przez Zachód.

Od dłuższego czasu siły ukraińskie prowadzą kampanię przeciwko rosyjskiej infrastrukturze naftowo-gazowej, będącej kluczowym źródłem dochodów Moskwy, napędzającej jej machinę wojenną. W ostatnich miesiącach Kijów zintensyfikował ataki na rosyjskie tankowce przy pomocy dronów morskich, np. Sea Baby.

Zarówno Moskwa, jak i Kijów na razie milczą w sprawie pożaru i eksplozji na pokładzie gazowca Arctic Metagaz.