Policja zmniejsza liczbę funkcjonariuszy zaangażowanych w operację "TOR" - dowiedział się reporter RMF FM Krzysztof Zasada. Chodzi o akcję patrolowania tras i infrastruktury kolejowej w kraju rozpoczętą w listopadzie 2025 roku, po wykryciu aktu dywersji na torach między Warszawą a Lublinem.

  • Bądź na bieżąco. Po więcej aktualnych informacji z Polski i ze Świata zapraszamy na stronę główną RMF24.pl.

Z nieoficjalnych informacji RMF FM wynika, że mowa tu o jednej trzeciej funkcjonariuszy. Chodzi głównie o wycofanie części patroli z zachodniej Polski. Policjanci mają się skupić na trasach kolejowych we wschodnich i południowo-wschodnich regionach kraju.

Policyjna operacja TOR. Reakcja służb na akty dywersji

Jak ustalił reporter RMF FM, od początku akcji TOR wzięło w niej udział w sumie ponad 100 tysięcy policjantów. Reagowali oni na każdy sygnał związany z podejrzanymi przedmiotami czy osobami w okolicach infrastruktury kolejowej.

Zatrzymano wprawdzie kilkanaście osób, ale nie byli to sabotażyści, a najczęściej osoby łamiące np. zakazy fotografowania. Jak dowiedział się reporter RMF FM, nie natrafiono też na żaden incydent, który świadczyłby o dywersji, czy jej przygotowywaniu. 

Oprócz policji w operacji "TOR" biorą jeszcze udział żołnierze Wojsk Obrony Terytorialnej oraz funkcjonariusze Straży Ochrony Kolei.

Akty dywersji na polskiej kolei. Minister Żurek reaguje

Do aktów dywersji na polskiej kolei dochodziło jesienią ubiegłego roku. Jak wówczas informowaliśmy w listopadzie miejscowości Mika na Mazowszu (pow. garwoliński) eksplozja ładunku wybuchowego zniszczyła tor kolejowy

W innym miejscu - nieopodal stacji kolejowej Gołąb na Lubelszczyźnie (pow. puławski) pociąg z 475 pasażerami musiał nagle hamować z powodu uszkodzonej linii kolejowej. 

Na te wydarzenia zareagował minister sprawiedliwości prokurator generalny Waldemar Żurek, który powołał specjalny zespół śledczy do zbadania aktów dywersji.

Opracowanie: