Brytyjska policja metropolitalna wszczęła pilne postępowanie wyjaśniające wobec funkcjonariuszy z elitarnej jednostki ochrony rodziny królewskiej. Mieli oni dopuścić się poważnych naruszeń podczas służby.
- Najnowsze informacje z kraju i ze świata znajdziesz na RMF24.pl. Bądź na bieżąco.
Jak potwierdzono, chodzi o nieokreśloną liczbę policjantów z zespołu odpowiedzialnego za ochronę królewską i zadania specjalne - pisze "The Guardian". Według brytyjskich mediów, w sprawę może być zamieszanych nawet do 30 funkcjonariuszy. Dochodzenie dotyczy incydentów, do których miało dojść podczas służby w rejonie zamku Windsor.
Wśród zarzutów pojawiają się przede wszystkim dwa poważne przewinienia: opuszczanie wyznaczonych posterunków oraz zasypianie podczas pełnienia obowiązków ochronnych. Sprawa została uznana za na tyle poważną, że natychmiast zajęła się nią dyrekcja ds. standardów zawodowych (DPS) w ramach policji metropolitalnej.
Postępowanie będzie prowadzone lokalnie, przez policję metropolitarną. Informację o sprawie przekazano brytyjskiej rodzinie królewskiej.
Według komunikatów policji trwają analizy, czy część funkcjonariuszy powinna zostać czasowo odsunięta od obowiązków lub objęta ograniczeniami w pełnieniu służby. Decyzje w tej sprawie mają zapaść do końca tygodnia.
Rzecznik Metropolitan Police podkreślił, że zarzuty - jeśli się potwierdzą - stanowią rażące naruszenie standardów, szczególnie w kontekście tak odpowiedzialnych zadań, jak ochrona członków rodziny królewskiej. Pałac Buckingham odmówił komentarza w sprawie.


