Kandydat SPD na kanclerza Niemiec Martin Schulz w wywiadzie dla tygodnika "Der Spiegel" zarzucił prezydentowi USA Donaldowi Trumpowi, że wywołując swoją polityką "wojnę kulturową". Ocenił też, że "igra z bezpieczeństwem Zachodu".

Donald Trump /PAP/EPA/WIN MCNAMEE / POOL /PAP/EPA

Zdaniem Schulza Trump stanowi "zagrożenie dla demokracji". To, co obecnie rozpoczął rząd USA, jest wojną kulturową - ocenił niemiecki polityk. Zakaz wjazdu do Ameryki obywateli kilku krajów muzułmańskich określił mianem decyzji "nie do zniesienia". Trump igra z bezpieczeństwem zachodniego świata - dodał Schulz w wywiadzie dla "Spiegla".

Polityk SPD wezwał kanclerz Angelę Merkel (CDU) do bardziej stanowczego zdystansowania się od polityki nowego prezydenta USA. Nie wolno nam milczeć, gdy Trump burzy za pomocą młota nasz system wartości - powiedział były szef Parlamentu Europejskiego.

Zarząd SPD nominował Schulza na kandydata w niedzielę. Wcześniej z ubiegania się o tę funkcję zrezygnował Sigmar Gabriel, który oddał Schulzowi także kierownictwo partii. Ta decyzja spowodowała skokowy wzrost poparcia zarówno dla kandydata, jak i dla jego partii. W sondażu telewizji ARD Deutschlandtrend SPD poparło 28 proc. uczestników, a Schulz prześcignął Merkel.

To najlepszy wynik SPD w tej kadencji, lepszy od wyniku uzyskanego podczas ostatnich wyborów do Bundestagu, gdy na socjaldemokratów głosowało 25,7 proc. wyborców. Gdyby kanclerza Niemiec wybierano w wyborach bezpośrednich, Schulz otrzymałby 50 proc. głosów (wzrost o 9 pkt proc.), a Merkel 34 proc. (spadek o 7 pkt proc.).

(mn)