Planowane na niedzielę głosowanie w Katalonii w sprawie niepodległości tego regionu nie odbędzie się - oświadczył rzecznik hiszpańskiego rządu Inigo Mendez de Vigo. Władze regionalne zapewniały, że Katalończycy wypowiedzą się w referendum.

Planowane na niedzielę głosowanie w Katalonii w sprawie niepodległości tego regionu nie odbędzie się - oświadczył rzecznik hiszpańskiego rządu Inigo Mendez de Vigo. Władze regionalne zapewniały, że Katalończycy wypowiedzą się w referendum.
Protest studentów w Barcelonie /JUAN CARLOS CARDENAS /PAP/EPA

Podkreślam, że nie będzie referendum 1 października - powiedział Mendez de Vigo na konferencji prasowej po cotygodniowym posiedzeniu rządu. Powtórzył stanowisko Madrytu, według którego głosowanie to jest nielegalne.

Regionalny autonomiczny rząd Katalonii utrzymuje niezmiennie, że w niedzielę dojdzie do plebiscytu. Wcześniej w piątek kataloński premier Carles Puigdemont oświadczył, że jest przekonany, iż głosowanie to przebiegnie pokojowo i wezwał wysłanych przez Madryt policjantów, by pilnując porządku w trakcie referendum, kierowali się standardami swojego zawodu, a nie politycznymi rozkazami.

Jednocześnie rzecznik katalońskiego rządu Jordi Turull oświadczył, że organizatorzy będą w niedzielę dysponować ponad 2,3 tys. lokali wyborczych.

Choć gabinet Puigdemonta zamierza zorganizować referendum niepodległościowe, które może być punktem wyjścia do ogłoszenia przez Katalonię secesji, do czasu otwarcia lokali wyborczych nie będzie wiadomo, czy referendum dojdzie do skutku.

Madryt od dawna nie zgadza się z planem organizacji referendum. Wskazuje, że zgodnie z orzeczeniem hiszpańskiego Trybunału Konstytucyjnego jest ono nielegalne. Premier Hiszpanii Mariano Rajoy jest zdeterminowany i chce doprowadzić do całkowitego paraliżu głosowania, a według hiszpańskich mediów zrobi to poprzez blokowanie lokali wyborczych, odcinanie do nich prądu i konfiskowanie urn. Według oficjalnych danych policja przejęła już ponad 13 mln kart do głosowania.

Obserwatorzy spodziewają się, że w niedzielę hiszpańska policja może próbować siłowych rozwiązań, np. zamykania lokali wyborczych. Nie wyklucza się też zapowiedzianych wcześniej przez Madryt aresztowań burmistrzów, którzy pozwolą w swoich gminach na organizację plebiscytu. Podobne konsekwencje, zgodnie z zapowiedzią prokuratora generalnego Hiszpanii, mogą dotknąć również premiera Puigdemonta i jego ministrów.

(mpw)