Kolumbia rozmieszcza swoje wojska przy granicy z Wenezuelą. To reakcja na amerykański atak na Wenezuelę. Działania USA potępiły Rosja i Iran.
- Kolumbia rozmieściła wojska i służby ratunkowe przy granicy z Wenezuelą w odpowiedzi na amerykański atak na Caracas.
- Rosja i Iran ostro potępiły działania USA, nazywając je "aktem zbrojnej agresji" i "rażącym naruszeniem suwerenności" Wenezueli.
- Hiszpania zadeklarowała gotowość do mediacji i zaapelowała o pokojowe rozwiązanie kryzysu.
- Prezydent Kuby wezwał społeczność międzynarodową do pilnej reakcji na "brutalny atak" USA.
- Prezydent Argentyny Javier Milei poparł działania USA, pisząc: "Wolność posuwa się naprzód!".
- Najnowsze informacje z kraju i ze świata znajdziesz na rmf24.pl.
Prezydent Kolumbii Gustavo Petro poinformował o rozmieszczeniu wojsk oraz służb ratunkowych przy granicy z Wenezuelą. Działania te mają na celu przygotowanie się na ewentualny napływ uchodźców z pogrążonego w chaosie kraju sąsiada. Petro wezwał także do pilnego zwołania posiedzenia Organizacji Państw Amerykańskich oraz Rady Bezpieczeństwa ONZ.
Do wydarzeń w Ameryce Południowej odniosła się również Hiszpania, która tradycyjnie utrzymuje silne związki z regionem. Madryt zadeklarował gotowość do mediacji i wezwał wszystkie strony do zachowania umiaru oraz poszukiwania pokojowego rozwiązania obecnego kryzysu.
Atak Stanów Zjednoczonych na Caracas spotkał się z ostrą krytyką ze strony Rosji i Iranu. Rosyjskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych określiło działania USA jako "akt zbrojnej agresji" i zaapelowało o natychmiastowe podjęcie dialogu.
Podobne stanowisko zajął Iran, nazywając amerykańską operację "rażącym naruszeniem suwerenności narodowej i integralności terytorialnej" Wenezueli.
Głos w sprawie zabrał również prezydent Kuby Miguel Diaz-Canel, wzywając społeczność międzynarodową do "pilnej" reakcji na "brutalny atak" USA w regionie, który Kuba określa jako "strefę pokoju".
Z kolei prezydent Argentyny Javier Milei, znany ze swojego sojuszu z Donaldem Trumpem, napisał w mediach społecznościowych: "Wolność posuwa się naprzód!".
Do ataku doszło około godziny 2 nad ranem czasu lokalnego (godz. 7:00 czasu polskiego). Mieszkańcy Caracas słyszeli eksplozje i nisko przelatujące samoloty.
Kilka godzin później prezydent USA Donald Trump ogłosił w mediach społecznościowych, że operacja zakończyła się sukcesem, a prezydent Wenezueli Nicolás Maduro wraz z żoną zostali schwytani i wywiezieni z kraju.


