Zdrową, wysportowaną sylwetką przeczyła ówczesnym modom, które na wybiegach promowały przeraźliwą chudość. Pieprzyk na twarzy, początkowo wyśmiewany, stał się jej znakiem rozpoznawczym. Cindy Crawford, supermodelka i ikona popkultury, kończy 60 lat.
- Cindy Crawford kończy 60 lat.
- W młodości była wyśmiewana z powodu pieprzyka nad lewym kącikiem ust, który początkowo uznawano za "skazę do retuszu".
- W końcu pieprzyk stał się znakiem rozpoznawczym Crawford i symbolem akceptacji własnych niedoskonałości.
- Cindy Crawford inspirowała i wciąż inspiruje kobiety. O tym w naszym artykule.
- Najnowsze informacje z kraju i ze świata na rmf24.pl.
Cindy Crawford uchodzi za ikonę popkultury. Wystarczy wspomnieć tylko reklamę Pepsi z 1992 r. czy teledysk George’a Michaela do piosenki "Freedom! '90".
Była jedną z supermodelek, obok Naomi Campbell, Lindy Evangelisty, Christy Turlington i Claudii Schiffer, które zdominowały lata 90. Stała się też przykładem na to, że czasem niedoskonałości budują legendę.
Gdy Cindy Crawford zaczynała karierę modelki, pierwsi agenci uznawali jej pieprzyk nad lewym kącikiem ust za "skazę do retuszu". Wkrótce nastąpił przełom. Od początku swojej kariery Crawford inspirowała kobiety - nie do bycia idealną, a bycia sobą. Dziś, kończąc 60 lat, pokazuje, że jej misja na tym polu się nie zakończyła.
Jako nastolatka, Crawford słyszała wiele uszczypliwych komentarzy na temat swojego pieprzyka. Była nawet gotowa usunąć znamię, przed czym powstrzymała ją mama. "Wiesz, jak wygląda twój pieprzyk, ale nie wiesz, jak będzie wyglądała blizna" - te słowa odmieniły spojrzenie nastoletniej Cindy na ten charakterystyczny element jej urody.
Kolejnym potwierdzeniem, że nie jest to "skaza do wyretuszowania", była okładka amerykańskiego magazynu "Vogue" z 1986 r., której autorem był legendarny Richard Avedon. To on uparł się, by nie retuszować Cindy. Uznał, że pieprzyk dodaje jej twarzy asymetrii, która przyciąga wzrok i czyni ją ludzką, a nie plastikową.
"Gdy pieprzyk pojawił się na okładce, przestał być tematem dyskusji. Pomyślałam, że jeśli jest wystarczająco dobry dla amerykańskiego 'Vogue'a', to jest ok" - zaznaczyła w jednym z wywiadów.
Pieprzyk nie tylko stał się wizytówką modelki. Podważał ówczesne kanony piękna - tak wyraźnie, że nastolatki na całym świecie dorysowywały sobie czarną kropkę, by się do niej upodobnić. W latach 90. stał się on tak popularny, że poświęcano mu nawet miejsce w programach satyrycznych, żartując, że pieprzyk Cindy jest tak sławny, że ma własnego agenta i oddzielny kontrakt reklamowy.
Po latach, w wywiadzie dla "Los Angeles Times", modelka przyznała, że była to dla niej niezwykła lekcja. "To, co wpędza nas w kompleksy, staje się dokładnie tym, co pozwala nam się wyróżnić" - stwierdziła.
Sama zresztą zaciekle walczyła z wyretuszowaną perfekcją, przyznając, że bez tej urodowej kropki nad "i" nie czuła się w pełni sobą, nie była kompletna.
Zresztą pieprzyk nie był jedynym elementem, który w obliczu kanonów niedoścignionego piękna, dawał poczucie, że Crawford to "dziewczyna z sąsiedztwa". W czasach, gdy na wybiegach panowała nierzadko przeraźliwa chudość, ona prezentowała zdrową, wysportowaną sylwetkę.
Dziś Cindy odrzuca kult wiecznej młodości. Choć wciąż może poszczycić się nienagannym wyglądem, nie chce być jak własna figura woskowa sprzed lat. "Wiem, że nie wyglądam tak samo, jak wtedy, gdy miałam 20 lat - i nie powinnam. Nie chcę spędzać reszty życia na próbach odzyskania twarzy, którą miałam kiedyś" - przyznała w wywiadzie dla "Haute Living".
"Starzenie się jest trudne dla nas wszystkich, ale kiedy myślę o tym, że alternatywą jest śmierć... wybieram starzenie się" - stwierdziła bez ogródek w rozmowie z "InStyle". Z dumą nosi swoje zmarszczki, na które, jak podkreśliła, ciężko zapracowała.


