17-latek, 18-latek i dwóch 19-latków zatrzymano w piątek w związku z podejrzeniem podpalenia i wywołania eksplozji przed synagogą w Rotterdamie w Holandii. Młodzi mężczyźni pochodzą z Tilburga. Według władz bardzo prawdopodobne jest to, że incydent miał podłoże antysemickie.

  • W Rotterdamie doszło do podpalenia synagogi, połączonego z eksplozją, ale na szczęście nikt nie ucierpiał.
  • Policja zatrzymała podejrzanych w pobliżu innej synagogi, jednak nie wiadomo, czy planowali kolejne ataki.
  • Minister sprawiedliwości nazwał incydent antysemickim aktem zastraszania.
  • Śledztwo bada możliwe powiązania z podobnym atakiem w Belgii.
  • Więcej aktualnych informacji z Polski i ze świata znajdziesz na stronie głównej RMF24.pl. Bądź na bieżąco.

Eksplozja i pożar przed synagogą w zachodniej Holandii

Do incydentu doszło w nocy z czwartku na piątek przed budynkiem przy ABN Davidsplein w dzielnicy Blijdorp w Rotterdamie. Około godz. 3.45 przed wejściem wybuchł krótki pożar, poprzedzony eksplozją. Nikt nie został ranny. Podejrzanych zatrzymano w czwartek wieczorem w pobliżu innej synagogi. Policja podała, że jeden z samochodów zwrócił uwagę funkcjonariuszy swoim stylem jazdy, a kierowca odpowiadał rysopisowi osoby podejrzewanej o udział w eksplozji w Rotterdamie. Śledczy nie ustalili jeszcze, czy zatrzymani planowali kolejny atak na synagogę.

Minister sprawiedliwości i bezpieczeństwa David van Weel nazwał podpalenie "straszną wiadomością". Mówił też o zastraszaniu społeczności żydowskiej. Jego zdaniem bardzo prawdopodobne jest to, że incydent miał charakter antysemicki. Burmistrzyni Rotterdamu Carola Schouten oświadczyła, że zdarzenie wywołało duży niepokój wśród żydowskich mieszkańców miasta. Zapewniła, że władze nadal monitorują stan bezpieczeństwa wokół synagog.

Nagranie ukazujące pożar zostało zweryfikowane przez publicznego nadawcę NOS. Konto, które je opublikowało w sieciach społecznościowych, wcześniej udostępniło także materiał z eksplozji w synagodze w Liege w Belgii. Autor wpisu przekonywał, że za atakiem stoi iracka grupa wspierana przez Iran, jednak dotąd nie przedstawiono dowodów potwierdzających tę tezę; policja zapowiedziała włączenie materiału do śledztwa.

"Narastająca fala antysemityzmu"

Schouten zaznaczyła, że nadal nie wiadomo, czy sprawy z Rotterdamu i Liege są ze sobą powiązane. Przewodniczący synagogi Chris den Hoedt określił zdarzenie jako celowy atak na holenderską wspólnotę religijną. Podkreślił, że szkody materialne są ograniczone, ale skutki emocjonalne poważne, natomiast incydent wpisuje się - jego zdaniem - w narastającą falę antysemityzmu.

Synagoga w Rotterdamie jest chroniona od około 15 lat. Zabezpieczenia obejmują monitoring oraz obecność żandarmerii wojskowej podczas zgromadzeń religijnych. Van Weel poinformował, że skontaktował się już ze społecznością żydowską, która pozostaje bardzo zaniepokojona.