Państwo Islamskie wzięło na siebie odpowiedzialność za niedzielne zamachy terrorystyczne na Sri Lance - poinformowała we wtorek powiązana z tą organizacją agencja prasowa Amaq. Agencja nie podała jednak żadnych dowodów potwierdzających odpowiedzialność tej organizacji.

W poniedziałek władze Sri Lanki stwierdziły, że odpowiedzialna za zamachy jest radykalna grupa islamska National Thowheeth Jama'ath (NTJ). Służby skazywały też, że w atakach mogły pomagać zagraniczne organizacje terrorystyczne.

W skoordynowanych zamachach na kościoły i luksusowe hotele na Sri Lance zginęło co najmniej 321 osób, a ok. 500 zostało rannych.

Seria niedzielnych zamachów bombowych na kościoły i hotele na Sri Lance była odwetem za marcowy atak na meczety w nowozelandzkim Christchurch - powiedział wiceminister obrony Ruwan Wijewardene.

Wstępne dochodzenie wykazało, że był to odwet za atak na meczety w Nowej Zelandii- powiedział Wijewardene podczas wystąpienia w parlamencie Sri Lanki. (Niedzielnych zamachów) dokonało National Thowheeth Jama'ath wraz z JMI- dodał, nie rozwijając ostatniego skrótu.

Jak pisze dpa, na razie niewiele wiadomo na temat sprawców. Z wypowiedzi jednego z lankijskich ministrów wynika, że jeden z zamachowców kilka miesięcy temu został zatrzymany w związku z uszkodzeniem posągów Buddy, a dziewięć zatrzymanych osób to robotnicy z fabryki, należącej do innego ze sprawców.

Prezydent Sri Lanki Maithripala Sirisena powołał specjalny trzyosobowy zespół, który ma zbadać serię zamachów i za dwa tygodnie przedstawić pierwszy raport. Interpol zapowiedział, że wyśle do tego kraju ekspertów do spraw badania miejsca zbrodni, materiałów wybuchowych, walki z terroryzmem i identyfikacji ofiar.

Opracowanie: