Dwa obce drony wleciały na Łotwę z terytorium Rosji i rozbiły się - poinformował publiczny nadawca LSM. Łotewski minister obrony Andris Spruds ocenił, że maszyny prawdopodobnie należały do ukraińskiej armii.

Według LSM jeden dron uderzył w skład ropy naftowej w Rzeżycy, mieście położonym niedaleko od granicy z Rosją. Reuters, powołując się na policję i straż pożarną, informuje o uszkodzeniu 4 pustych zbiorników na ropę. 

Na razie nie jest jasne, gdzie dokładnie rozbił się drugi dron. 

Służby ostrzegły mieszkańców kilku miejscowości o możliwym zagrożeniu w przestrzeni powietrznej, zalecając im pozostanie w domach i zamknięcie okien. Według LETA mieszkańcy wschodniej części kraju otrzymywali już w ostatnich miesiącach podobne ostrzeżenia.

Łotewskie media podkreślają, że nie wiadomo jeszcze, do kogo należały maszyny. Łotewski minister obrony Andris Spruds powiedział LSM, że to prawdopodobnie drony ukraińskiej armii, które miały uderzyć w cele na terenie Rosji. 

Premier Łotwy Evika Silina poinformowała w mediach społecznościowych, że oczekuje na raporty odpowiednich ministrów swojego rządu ws. dzisiejszego incydentu. 

Łotewska armia: Takie sytuacje mogą się powtarzać

"Potencjalne zagrożenie w przestrzeni powietrznej Łotwy zostało zażegnane" - poinformowała po godz. 7 łotewska armia. 

"Siły Zbrojne wzmocniły zdolności obrony przeciwlotniczej na granicy wschodniej, wysyłając dodatkowe jednostki. W związku z trwającą agresją Rosji na Ukrainę możliwe jest powtórzenie się sytuacji, w których zagraniczne bezzałogowe statki powietrzne wlatują do przestrzeni powietrznej Łotwy lub zbliżają się do niej" - wyjaśniono w komunikacie. 

"Rosja sprawdza, co może zrobić"

Jeżeli celem dronów był skład ropy naftowej, to mogła być to rosyjska prowokacja - ocenił w rozmowie z reporterem RMF FM Jakubem Rybskim komandor rezerwy Marynarki Wojennej Maksymilian Dura. Podkreślił, że niezależnie od tego, do kogo należały bezzałogowce, winę za to zdarzenie ponosi Rosja, która wypowiedziała wojnę Ukrainie. 

Wojskowy zwrócił też uwagę na to, że wysyłanie dronów, które przekraczają przestrzeń powietrzną krajów NATO, to nowy sposób działania Federacji Rosyjskiej. 

Rosja sprawdza, co może zrobić. Okazuje się, że może zrobić dużo. Jednej rzeczy nie może zrobić - zaatakować nas wojskowo. NATO jest silniejsze i Rosja zdaje sobie z tego sprawę - analizował Dura. Jego zdaniem podobne incydenty będą się powtarzać, również w naszym kraju. Dlatego niezbędne jest jak najszybsze stworzenie systemu antydronowego.