Pożar domu w miejscowości Sucha Rzeczka (woj. podlaskie). Z pomocą jako pierwszy ruszył funkcjonariusz straży granicznej przebywający na urlopie, ewakuując z płonącego budynku 10-letniego chłopca.
- Najnowsze informacje z kraju i ze świata znajdziesz na RMF24.pl. Bądź na bieżąco.
O sytuacji, która zdarzyła się w ubiegły weekend, napisała w swoich mediach społecznościowych straż graniczna.
Funkcjonariusz z placówki w Bobrownikach, będąc na urlopie w okolicach Suchej Rzeczki, zauważył pożar domu.
Mężczyzna dotarł na miejsce jako pierwszy. Przez okno ewakuował z płonącego budynku 10-letniego chłopca i psa. Jak podkreślają strażnicy w komunikacie, dziecko było zdezorientowane i wystraszone, i nie było w stanie samodzielnie się wydostać.
Do czasu przyjazdu służb funkcjonariusz gasił ogień i zabezpieczał teren, uniemożliwiając rozprzestrzenienie się żywiołu. Było to szczególnie istotne m.in. ze względu na fakt, że w pobliżu zabudowań znajduje się Puszcza Augustowska.
"Dzięki jego szybkiej reakcji nikt nie ucierpiał" - pisze straż graniczna.
To jednak niejedyna tego typu sprawa. Jak czytamy w komunikacie, w miniony weekend strażnicy graniczni z placówki w Kuźnicy w trakcie służby zauważyli pożar nieużytków. O wszystkim poinformowali strażaków. Ogień objął znaczny obszar łąk, ale dzięki sprawnej akcji sytuację udało się opanować.


