Coś więcej niż frustrację pozostawiła w niemieckim turyście przegrana walka o leżaki przy basenie na greckiej wyspie Kos. Rozgoryczony mężczyzna postanowił w sądzie powalczyć o rekompensatę za niedogodności i wygrał wypłatę odszkodowania – donosi BBC.

Historia dotyczy wakacji, na które niemiecka rodzina poleciała w 2024 roku. Za pośrednictwem biura podróży turyści zdecydowali się na odpoczynek w hotelu na greckiej wyspie Kos. Ojciec rodziny, zdając sobie sprawę z faktu, jak pożądane jest zajęcie leżaków przy samym basenie, wstał o 6:00 rano, by wybrać dogodne miejsce dla żony i dzieci. 

Na nic zdała się jednak wczesna pobudka. Mimo poszukiwań trwających 20 minut, mężczyzna nie znalazł wolnych leżaków dla swojej rodziny - wszystkie były "zarezerwowane" przez osoby, które wcześniej położyły na nich ręczniki.

Mężczyzna był tak sfrustrowany, że złożył wniosek do biura podróży o rekompensatę. Choć biuro wypłaciło rodzinie 350 euro (1480 zł), mężczyzna stwierdził, że to za mało. Turysta postanowił pozwać biuro podróży za to, że pozwoliło na funkcjonowanie systemu rezerwacyjnego. Zwrócił uwagę, że leżaki były zajmowane z wyprzedzeniem tak często, że w praktyce nie można było z nich korzystać, co wpłynęło na wakacje rodziny. Zaznaczył, że jego dzieci musiały leżeć na podłodze.

Jaką argumentację przyjął sąd?

Sędziowie z Hanoweru uznali, że choć biuro podróży nie było właścicielem hotelu, nie miało wpływu na to, jak jest zarządzany i nie mogło zagwarantować każdemu klientowi dostępu do leżaka o dowolnej porze, to miało obowiązek zapewnić strukturę organizacyjną gwarantującą "rozsądny" stosunek liczby leżaków do liczby gości.

Mężczyzna zapłacił początkowo 7186 euro (ok. 30 414 zł) za wycieczkę na Kos, grecką wyspę, na którą wybrał się wraz z żoną i dwójką dzieci. Sędziowie w Hanowerze orzekli, że w związku z leżakowym kryzysem rodzina na otrzymać od biura 986,70 euro (ok. 4176 zł) rekompensaty.

Walka o leżaki nie jest niczym nowym

Turyści często spotykają się z walką o leżaki w hotelach rozlokowanych po całym świecie. W zeszłym roku w mediach społecznościowych krążyły filmy sugerujące, że urlopowicze na Teneryfie spali na leżakach, aby zapewnić sobie miejsce przy basenie - zaznacza BBC.

Z wyścigami o dobre miejsce i "rezerwacjami" przez zarzucenie ręczników niektóre biura podróży starają się walczyć. Inne na tym zarabiają. Thomas Cook oferuje turystom możliwość wcześniejszej rezerwacji miejsca przy basenie za dodatkową opłatą.

W niektórych hiszpańskich regionach za rezerwację leżaka i zniknięcie na kilka godzina turystom grozi kara w wysokości 250 euro.