Prezes zarządu Lufthansy, największych niemieckich linii lotniczych, uznał w środę odpowiedzialność firmy za jej działalność w czasach III Rzeszy. "Lufthansa była częścią systemu" - powiedział Carsten Spohr. W przyszłym roku mają zostać opublikowane wyniki całościowych badań przeszłości koncernu. 25 lat temu kierownictwo firmy zleciło przygotowanie raportu o pracy robotników przymusowych, jednak później zatrzymało publikację.
- Lufthansa oficjalnie przyznaje, że była częścią nazistowskiego systemu.
- Firma była zaangażowana w tajne projekty zbrojeniowe, korzystała z pracy przymusowej i była silnie powiązana z gospodarką wojenną III Rzeszy.
- Lufthansa m.in. organizowała loty dla Hitlera i wspierała pucz gen. Franco.
- Bądź na bieżąco. Najnowsze informacje z Polski i ze świata znajdziesz na RMF24.pl.
Lufthansa oczywiście była częścią systemu - powiedział w środę prezes zarządu Lufthansy Carsten Spohr podczas wystąpienia we Frankfurcie nad Menem z okazji 100-lecia powstania firmy.
Agencja dpa relacjonuje, że Carsten Spohr odciął się od wcześniejszych prób całkowitego pominięcia roli przedsiębiorstwa w III Rzeszy i koncentracji wyłącznie na okresie od nowego założenia w 1955 r.
Szef koncernu wskazał tajne projekty zbrojeniowe w celu obejścia ograniczeń nałożonych na Niemcy po I wojnie światowej, zintegrowanie firmy z systemem gospodarki wojennej Hitlera oraz eksploatację robotników przymusowych. Lufthansa była przed 1945 r. wielkim beneficjentem nazizmu i pracy przymusowej - oceniła niemiecka telewizja publiczna ARD.
Spohr zapowiedział dogłębne zbadanie historii koncernu przez niezależnych historyków, przede wszystkim losu robotników przymusowych w czasie wojny.
Lufthansa była "przedsiębiorstwem nazistowskim" - powiedział historyk Manfred Grieger z Uniwersytetu w Getyndze. Jak zaznaczył naukowiec, symbioza z nazistami stała się przyczyną nieszczęścia. Firma całkowicie upadła wraz z reżimem, do którego była przymocowana łańcuchem - podkreślił.
Wyniki projektu badawczego o związkach Lufthansy z nazizmem mają zostać opublikowane w przyszłym roku. Manfred Grieger jest współautorem albumu o Lufthansie, który ma ukazać się w kwietniu.
ARD przypomniała, że 25 lat temu, z okazji 75-lecia firmy, kierownictwo Lufthansy zleciło przygotowanie ekspertyzy o wykorzystywaniu robotników przymusowych, jednak później wstrzymało publikację. Ekspertyza ujrzała światło dzienne dopiero w 2016 r. - "bez komentarza, jako dodatek do albumu poświęconego sprawom technicznym". Była w nim mowa o "narzuconej" firmie decyzji o wykorzystaniu przymusowej siły roboczej.
Autor ekspertyzy Lutz Budrass wydał w 2016 r. naukową monografię o Lufthansie w latach 1926-1955. Deutsche Lufthansa AG odmówiła wówczas wsparcia tej publikacji i nie pozwoliła autorowi na kwerendę w firmowym archiwum.
Grieger zaznaczył, że między przedwojenną firmą, Luft Hansą i reaktywowaną w 1955 r. Lufthansą nie ma "prostej kontynuacji". Agencja dpa podkreśliła, że w sensie prawnym obecna Lufthansa nie ma nic wspólnego ze swoją poprzedniczką. Z powojennej masy upadłościowej zachowała natomiast logo w kształcie żurawia, nazwę i barwy.
Działająca do końca II wojny światowej Luft Hansa należała w większości do państwa niemieckiego i otrzymywała duże subwencje. Brytyjski historyk Harold James ustalił, że koncern opłacał posłów Reichstagu, aby wpływali na decyzje korzystne dla firmy. Jednym z beneficjentów takich wpłat był Hermann Goering.
Jak podała ARD, członkowie zarządu firmy angażowali się w ruch nazistowski. Loty Hitlera samolotem podczas kampanii wyborczej w 1932 r. organizowane były odpłatnie z udziałem Luft Hansy. Podczas puczu generała Francisco Franco w Hiszpanii w 1936 r. Luft Hansa utworzyła most powietrzny, umożliwiając transport zbuntowanych oddziałów.
Koncern zarabiał też podczas wojny na naprawach samolotów wojskowych, wykorzystując do tego celu robotników przymusowych, w tym nawet 12-letnie dzieci. Przy reaktywacji koncernu w latach 50. wiodącą rolę odgrywali menedżerowie z dawnej ekipy.


