Brytyjski premier Keir Starmer w bezprecedensowo ostrych słowach skrytykował działania prezydenta USA Donalda Trumpa oraz rosyjskiego przywódcy Władimira Putina. Szef rządu podkreślił, że to ich polityka bezpośrednio uderza w portfele brytyjskich rodzin i przedsiębiorstw, destabilizując rynek energii.
- Po więcej aktualnych informacji zapraszamy do RMF24.pl
Wystąpienie Keira Starmera w podcaście Talking Politics stacji ITV zostało uznane przez brytyjskie media za jego najmocniejszy dotychczasowy atak wymierzony w Donalda Trumpa. Premier nie krył frustracji sytuacją, w której obywatele Wielkiej Brytanii stają się zakładnikami globalnych przetasowań politycznych.
Mam dość tego, że rodziny i firmy w całym kraju patrzą, jak ich rachunki za energię idą w górę z powodu działań Putina lub Trumpa - oświadczył.
Premier zaznaczył, że nie akceptuje narracji, według której Brytyjczycy muszą po prostu "znosić sytuację na rynkach międzynarodowych". Jako jedyną drogę do stabilizacji wskazał osiągnięcie pełnej niezależności energetycznej, opierającej się na intensywnym rozwoju odnawialnych źródeł energii.
Ostre komentarze premiera zbiegły się w czasie z zakończeniem jego trzydniowej wizyty dyplomatycznej na Bliskim Wschodzie. Starmer odwiedził kluczowych partnerów w regionie: Arabię Saudyjską, Zjednoczone Emiraty Arabskie, Bahrajn oraz Katar.
Głównym tematem rozmów z tamtejszymi przywódcami była eskalacja konfliktu amerykańsko-izraelskiego z Iranem. Premier omawiał kwestie brytyjskiego wsparcia w odpieraniu ataków irańskich dronów i pocisków. Kluczowym punktem agendy była również kwestia ponownego otwarcia cieśniny Ormuz, która ma strategiczne znaczenie dla globalnego transportu surowców energetycznych i stabilności cen.
Keir Starmer odniósł się także do sceptycznych wypowiedzi Donalda Trumpa na temat NATO. Prezydent USA ponownie zarzucił sojuszowi brak wsparcia dla Ameryki w chwilach próby. Brytyjski premier zdecydowanie odrzucił tę argumentację, nazywając NATO "sojuszem obronnym, który od dziesięcioleci zapewnia bezpieczeństwo" zarówno Europie, jak i samym Stanom Zjednoczonym.
Jednocześnie Starmer przyznał, że Europa musi wziąć na siebie większą odpowiedzialność za wspólne bezpieczeństwo. Czy uważam, że w NATO powinien być silniejszy element europejski? Tak. I uważam, że powinniśmy wypełnić tę przestrzeń - zadeklarował, wskazując na trwającą już strategiczną koordynację z partnerami wewnątrz sojuszu.


