Szef Pentagonu Pete Hegseth zapowiedział przegląd obecności sił zbrojnych USA i ich baz w Europie, który potrwa do sześciu miesięcy. Nazwał go "przeglądem NATO 3.0".

W swoim wystąpieniu w Brukseli Pete Hegseth zapowiedział m.in., że coroczne składki członkowskie USA w NATO będą uzależnione od realizacji przez inne kraje celów w zakresie wydatków na obronę. NATO będzie ulicą dwukierunkową - stwierdził obrazowo amerykański sekretarz wojny.

Odnosząc się do zapowiedzianego przeglądu obecności sił USA w Europie, Hegseth stwierdził, że niektóre kraje nie przejdą go pomyślnie, a inne "zdają śpiewająco". Europa może i musi wziąć na siebie główną odpowiedzialność za swoją obronę konwencjonalną, zgodnie z obietnicą złożoną na szczycie (NATO - przyp. red.) w Hadze, a przy okazji zapewnić Europie bezpieczeństwo obronne przyszłym pokoleniom. Wiemy, że nasi sojusznicy są w stanie to zrobić, i nadszedł na to czas - oświadczył.

"Zamiast czołgów skupiono się na równości płci"

Amerykański sekretarz wojny w czasie przemówienia w kwaterze głównej NATO skrytykował zmiany, jakie jego zdaniem zaszły w funkcjonowaniu Paktu Północnoatlantyckiego po zakończeniu zimnej wojny.

NATO 2.0 skierowało się ku operacjom poza obszarem odpowiedzialności i sprawom, które nie miały nic wspólnego z walką. Zamiast czołgów, myśliwców i obrony przeciwlotniczej, skupiono się na równości płci, zmianach klimatycznych i oszczędnościach w obronie - wyliczał. Granice Europy otworzyły się na oścież. Państwa opiekuńcze się rozrosły, budżety obronne gwałtownie spadły - dodał Hegseth.

"To było haniebne"

Szef Pentagonu krytycznie ocenił fak, że część sojuszników nie zgodziła się na wykorzystywanie przez USA baz i infrastruktury w operacjach związanych z działaniami na Bliskim Wschodzie.

Prezydent Trump poddał naszych sojuszników próbie, by poparli Amerykę, gdy zwróciliśmy się do nich o pomoc, i zbyt wielu z nich tej próby nie przetrwało. Stany Zjednoczone broniły Europy od pokoleń, a prezydent powiedział jedynie, że nasze samoloty będą musiały startować z baz w Europie, a nasze okręty z portów, by atakować cele na Bliskim Wschodzie - cele irańskie, które zagrażają interesom europejskim jeszcze bardziej bezpośrednio niż nam. Ale zbyt wielu sojuszników odmówiło, próbowało pogrążyć nas w zawiłych debatach albo publicznie krytykowało nas za robienie tego, czego sami nie byli gotowi albo nie byli w stanie zrobić. To było haniebne - powiedział.

Hegseth odniósł się również do wojny Rosji przeciw Ukrainie. Podkreślał, że państwa europejskie przejęły większą odpowiedzialność za finansowanie wsparcia obronnego dla Kijowa. Jego zdaniem jest to właściwe podejście.

Ukraińcy utrzymują pozycje mimo ciągłych ataków Rosji. Mówiliśmy, że da się to zrobić, że nasi sojusznicy są w stanie przewodzić i że będzie to zgodne z systemem obrony Ukrainy. To się dzieje i potwierdza słuszność podejścia prezydenta Trumpa, które przygotuje grunt pod pokój - powiedział.