Coraz gorsza sytuacja na Kubie. Pogłębia się kryzys spowodowany brakiem paliw i złym stanem infrastruktury. Wschodnie prowincje kraju zostały w środę czasu miejscowego odcięte od dostaw prądu w związku ze wstrzymaniem pracy elektrowni - ogłosiła państwowa firma UNE, odpowiadająca za przesył energii.
- Wschodnie prowincje Kuby zostały odcięte od prądu po wstrzymaniu pracy dwóch elektrowni.
- Kuba boryka się z poważnym kryzysem energetycznym z powodu braku paliw i złej infrastruktury.
- Mieszkańcy niektórych regionów nie mają prądu nawet przez 20 godzin na dobę. Czym wywołany jest ten kryzys?
- Najnowsze informacje z kraju i ze świata na rmf24.pl.
Odłączenie dwóch elektrowni spowodowało całkowity blackout w prowincjach Holguin, Granma, Santiago de Cuba i Guantanamo - przekazał niezależny portal Cibercuba.
UNE nie podała przyczyn odłączenia elektrowni ani czasu potrzebnego do przywrócenia dostaw prądu.
Kuba jest niemal całkowicie uzależniona od importu paliw potrzebnych do produkcji prądu. W ostatnich tygodniach niedobory ropy naftowej sprawiają, że odbiorcy nie mają prądu nawet przez 20 godzin na dobę.
Kryzys pogłębił się, gdy władze USA odcięły dostawy ropy naftowej z Wenezueli. Waszyngton zapowiedział również karanie cłami innych krajów, które dostarczają paliwo na Kubę, co zmusiło władze Meksyku do wstrzymania takich transportów.
Wśród przyczyn kryzysu wymieniane jest również złe zarządzanie i niedofinansowanie sektora, kontrolowanego całkowicie przez komunistyczny reżim w Hawanie. Władze Kuby obwiniają natomiast amerykańskie sankcje.
Wiceminister spraw zagranicznych Kuby Carlos Fernandez de Cossio powiedział w wywiadzie dla amerykańskiej telewizji CNN, że władze kraju są gotowe do rozmów z USA, ale nie o zmianie rządu - podała stacja w czwartek. To odpowiedź na rosnącą presję USA na rząd w Hawanie.
Nie jesteśmy gotowi do dyskusji o naszym systemie konstytucyjnym, tak samo jak, przypuszczamy, USA nie są gotowe do dyskusji o swoim systemie politycznym czy realiach gospodarczych - powiedział de Cossio dodając, że Kuba jest gotowa na "znaczący dialog" z USA. Dodał, że kraje nie ustaliły dotąd zasad "dwustronnego dialogu", ale doszło do "wymiany wiadomości" dotyczących m.in. najwyższych władz Kuby.
Wypowiedź wiceszefa kubańskiego MSZ to odpowiedź na wypowiedź sekretarza stanu USA Marca Rubio, który oświadczył, że Waszyngton "chciałby zobaczyć" zmianę reżimu na Kubie, ale niekoniecznie będzie podejmował konkretne działania w tej sprawie. Słowa te uznano za dowód narastającej presji administracji USA na władze w Hawanie - podkreślił CNN.
Prezydent USA Donald Trump powiedział w zeszłym tygodniu, że Kuba stwarza "nadzwyczajne zagrożenie" dla USA, utrzymując kontakty z wrogimi krajami, także poprzez ich obecność wojskową i wywiadowczą. De Cossio w wywiadzie dla CNN przekonywał, że "Kuba nie jest żadnym zagrożeniem dla Stanów Zjednoczonych".
USA starają się ograniczyć dostawy ropy naftowej na Kubę, transport paliw z Wenezueli został już wstrzymany po operacji z początku stycznia, która doprowadziła do schwytania przywódcy tego kraju Nicolasa Maduro. W starciach, które wywiązały się podczas akcji sił amerykańskich w Wenezueli, zginęło 32 obywateli Kuby, którzy byli członkami sił bezpieczeństwa ochraniających Maduro.


