Odnotowujemy intensywne kupowanie głosów przed niedzielnymi wyborami parlamentarnymi - alarmuje MSW Bułgarii. Resort podał, że w związku z tym procederem zatrzymano już ponad 500 osób.
- Bądź na bieżąco. Po więcej aktualnych z kraju i ze świata zapraszamy na stronę główną RMF24.pl.
Rośnie napięcie i skala niepokojących doniesień przed wyborami parlamentarnymi w Bułgarii, które odbędą się w najbliższą niedzielę, 19 kwietnia.
Resort spraw wewnętrznych tego kraju poinformował, że ponad 500 osób trafiło do aresztu w związku z intensywnym kupowaniem głosów.
Nie ma większego niebezpieczeństwa dla danego państwa i społeczeństwa niż handel demokracją - oświadczył w czwartek na spotkaniu z dziennikarzami tymczasowy premier Andrej Giurow.
Na konferencji prasowej na początku tygodnia szef służb operacyjnych MSW Georgi Kandew poinformował natomiast, że policja skonfiskowała ponad 1 mln euro w gotówce u osób związanych z handlem głosami. Według policji cena jednego głosu wynosi od 50 do 100 euro.
Eksperci twierdzą, że sądząc po sytuacji z poprzednich lat, przoduje w kupowaniu głosów partia DPS-Nowy Początek oligarchy Deliana Peewskiego, która działa w regionach z dużą mniejszością turecką jak Kyrdżali.
Tymczasowy premier Giurow poinformował, że MSW odnotowało liczne próby kupowania głosów podrobionymi banknotami. W połowie marca zatrzymano samochód z 1 milionem fałszywych euro, wyprodukowanych w Rumunii.
Policja najczęściej ujawnia kupowanie głosów w sklepach, w których zaopatrują się najubożsi Bułgarzy i którym umarzane jest za sprzedany głos zadłużenie. Głosy kupuje się również poprzez przelewy na karty płatnicze. Handel głosami nie jest nowym zjawiskiem w Bułgarii, lecz - według MSW - obecnie skala procederu jest pięciokrotnie większa w porównaniu z poprzednimi wyborami w 2024 r.
MSW uruchomiło specjalne telefony i adresy mailowe, gdzie można zgłaszać handel głosami. Zdaniem resortu w proceder są zamieszani liczni przedstawiciele władz lokalnych.
Bułgarzy zagłosują w niedzielę w wyborach parlamentarnych, ósmych w ciągu ostatnich pięciu lat. O mandaty w 240-osobowym, jednoizbowym Zgromadzeniu Narodowym będą ubiegać się kandydaci z 14 partii i 10 koalicji.
Najnowsze sondaże pokazują, że koalicja Postępowa Bułgaria byłego prezydenta Rumena Radewa prowadzi z poparciem na poziomie około 30 proc. Na drugim miejscu plasuje się centroprawicowa partia GERB byłego premiera Bojko Borisowa z ok. 20 proc., a na trzecim - centrowa formacja Kontynuujemy Zmiany-Demokratyczna Bułgaria z wynikiem ok. 10 procent.


