Dziesiątki ofiar śmiertelnych, setki pytań i dwie główne hipotezy - to bilans tragicznego wypadku kolejowego, do którego doszło w Adamuz w Hiszpanii. Eksperci wskazują, że za katastrofą mogły stać problemy z infrastrukturą lub awaria techniczna pociągu. Śledztwo trwa, a odpowiedzi na kluczowe pytania mogą pojawić się dopiero za kilka tygodni lub nawet miesięcy. W wypadku zginęło 41 osób, a 152 zostało rannych.

  • Główne hipotezy to awaria torów lub uszkodzenie techniczne pociągu.
  • Wykluczono błąd ludzki i nadmierną prędkość jako przyczyny wypadku.
  • Systemy bezpieczeństwa działały prawidłowo, ale nie mogły zapobiec tragedii.
  • Więcej informacji z Polski i świata znajdziesz na RMF24.pl.

Według ekspertów badających przyczyny katastrofy najbardziej prawdopodobne są dwa scenariusze: uszkodzenie infrastruktury kolejowej lub awaria techniczna pociągu - sugeruje portal 20minutos.es. 

Prezes przedsiębiorstwa kolejowego Renfe, Álvaro Fernández Heredia, podkreślił, że błąd ludzki oraz przekroczenie dozwolonej prędkości zostały wykluczone. Nowoczesne systemy bezpieczeństwa uniemożliwiają bowiem prowadzenie pociągu z nadmierną prędkością, a wszelkie odstępstwa są natychmiast korygowane przez automatyczne hamulce.

Choć na trasie Adamuz działa starszy system kontroli, eksperci zapewniają, że jest on w pełni sprawny. Jak tłumaczy prezes Rady Inżynierów Przemysłowych, César Franco, nawet prawidłowo działające systemy nie były w stanie zapobiec tragedii. 

20 sekund po wykolejeniu się pociągu Iryo, z przeciwnego kierunku nadjechał pociąg Alvia, który w tym krótkim czasie nie miał żadnych szans na wyhamowanie przy prędkości 200 km/h.

Tory i szósty wagon

Szczególną uwagę śledczych przyciąga szósty wagon pociągu Iryo, jadącego z Malagi do Madrytu. Pięć pierwszych wagonów przejechało przez feralny odcinek bez problemów, co sugeruje, że tory mogły być w dobrym stanie do momentu przejazdu szóstego wagonu. Eksperci nie wykluczają, że mogło dojść do pęknięcia szyny lub awarii w obrębie wózków wagonu.

Wcześniej "El Mundo" podawało, że przyczyną wypadku mogło być wadliwe łączenie elementów torów, co w wyniku ruchu pociągów i warunków atmosferycznych doprowadziło do przerwania linii kolejowej. Gazeta powoływała się na źródło zbliżone do śledczych.

Z kolei dziennik "El Pais" przypomniał, że  w ostatnich miesiącach wielokrotnie były sygnalizowane problemy z odcinkiem, na którym doszło do katastrofy. Chodziło o sygnalizację, sieć trakcyjną i infrastrukturę.

Śledztwo nie wyklucza absolutnie niczego, ale nie zamierzam faworyzować żadnej hipotezy, zwłaszcza bez żadnych dowodów. Nie zamierzam popierać tezy o sabotażu - powiedział minister transportu Oscar Puente w wywiadzie dla radia Cadena SER.

Możliwe mikrodefekty i zmęczenie materiału

Wśród analizowanych scenariuszy pojawia się także hipoteza o mikrodefektach w torach. Maszyniści już wcześniej zgłaszali nietypowe dźwięki podczas przejazdu przez ten odcinek, co może wskazywać na ukryte uszkodzenia.

Intensywna eksploatacja torów przez szybkie pociągi mogła doprowadzić do zmęczenia materiału i nagłego pęknięcia szyny. Z drugiej strony wcześniej pojawiły się informacje, że odcinek ten był remontowany zaledwie kilka miesięcy temu.

Krytyczny punkt: rozjazd

Na miejscu katastrofy znajdował się też rozjazd, będący jednym z najbardziej newralgicznych elementów infrastruktury kolejowej. To właśnie w tym miejscu doszło do wykolejenia. Śledczy dokładnie analizują stan rozjazdu, sprawdzając, czy nie doszło do jego zablokowania lub innej awarii.

Obecnie trwa szczegółowa analiza wszystkich elementów pociągu i torowiska. Kluczowe mogą okazać się dane z "czarnych skrzynek", które pozwolą odtworzyć przebieg zdarzeń. Eksperci podkreślają, że odpowiedzi na najważniejsze pytania mogą pojawić się dopiero po zakończeniu żmudnych badań i ekspertyz.

Katastrofa kolejowa

Do wypadku doszło w niedzielę w miejscowości Adamuz, w odległości około 200 km na północ od Malagi.

Dwoma pociągami podróżowało 527 osób. Ostatnie wagony pociągu Iryo, jadącego z Malagi do Madrytu, wypadły z szyn na sąsiedni tor, po którym jechał inny pociąg relacji Madryt-Huelva, należący do przewoźnika Renfe. Wskutek zderzenia drugi skład również się wykoleił. W wypadku zginęło 41 osób, a 152 zostało rannych.

Według aktualnych danych nie ma informacji o tym, aby w niedzielnej katastrofie kolejowej w Hiszpanii ucierpiał jakiś Polak - przekazał w poniedziałek rzecznik Ministerstwa Spraw Zagranicznych Maciej Wewiór. Nasze służby konsularne pozostają w stałym kontakcie z lokalnymi służbami ratowniczymi.

Niedzielna katastrofa to drugie największe tego typu zdarzenie w Hiszpanii w XXI wieku. W wypadku na kolei w Galicji, do którego doszło w 2013 r., zginęło 80 osób.