Nowy raport przygotowany przez Związek Przedsiębiorców i Pracodawców oraz Defence Institute nie pozostawia złudzeń - potencjalny konflikt zbrojny na terytorium Polski oznaczałby nie tylko katastrofę humanitarną, ale i ekonomiczną. Straty mogą sięgnąć nawet 5,5 biliona złotych, a skutki odczuwalibyśmy przez dziesięciolecia. Eksperci ostrzegają - cena nieprzygotowania państwa na agresję byłaby niewyobrażalnie wysoka. Raport uwzględnia trzy scenariusze wojny.

  • Raport "Ekonomiczne koszty wojny dla Polski" pokazuje, jak różne scenariusze wojny z Rosją mogłyby poważnie uderzyć w polską gospodarkę i społeczeństwo.
  • Poza stratami materialnymi, wojna przyniosłaby też poważne konsekwencje społeczne: traumę, emigrację specjalistów i szkody ekologiczne.
  • Eksperci podkreślają, że inwestycje w obronność i odporność państwa, w tym cyfrową, są konieczne, by uniknąć katastrofalnych skutków konfliktu.
  • Więcej aktualnych informacji z Polski i ze świata znajdziesz na stronie głównej RMF24.pl. Bądź na bieżąco.

Czy zdajemy sobie sprawę, jakie byłyby realne konsekwencje konfliktu zbrojnego na terytorium Polski? Najnowszy raport "Ekonomiczne koszty wojny dla Polski", zaprezentowany podczas kongresu Defence24 Days w Warszawie, rzuca światło na najbardziej czarne scenariusze, z jakimi musielibyśmy się zmierzyć w przypadku rosyjskiej agresji.

Trzy scenariusze

Autorzy raportu, eksperci ze Związku Przedsiębiorców i Pracodawców oraz Defence Institute, przeanalizowali trzy możliwe warianty konfliktu. Każdy z nich oznacza dla Polski nie tylko dramatyczne straty ludzkie i społeczne, ale również potężny cios w gospodarkę.

W najbardziej "łagodnym" scenariuszu, ograniczonym do precyzyjnych uderzeń i krótkotrwałego konfliktu, realny PKB Polski spada o ponad 11 procent, inflacja sięga 80 procent, a dług publiczny rośnie do 85 procent PKB. Kluczowe elementy infrastruktury - takie jak Naftoport, Rafineria Gdańska czy terminale w Małaszewiczach - zostają zniszczone, co prowadzi do poważnych problemów z zaopatrzeniem w paliwa i wyklucza Polskę z międzynarodowych szlaków handlowych. Koszt odbudowy? Nawet 0,8 biliona złotych.

Drugi scenariusz zakłada regionalną inwazję i okupację północno-wschodnich rubieży kraju. W tym wariancie PKB spada o niemal 30 procent, inflacja przekracza 160 procent, a ponad dwa miliony Polaków staje się uchodźcami wewnętrznymi. Zniszczenie kluczowych szlaków transportowych, takich jak Via Baltica, podnosi koszty przewozów międzynarodowych o ponad 90 procent. Straty gospodarcze rosną lawinowo, a wiarygodność NATO i Unii Europejskiej zostaje poważnie podważona.

Najczarniejszy scenariusz to pełnoskalowa wojna, w której linia frontu stabilizuje się na Wiśle i Sanie. W pasie do 100 kilometrów od terenów okupowanych zniszczeniu ulega aż 80 procent kluczowej infrastruktury. Bezrobocie w wolnych regionach przekracza 43 procent, a chaos gospodarczy prowadzi do spontanicznej euroizacji i dolaryzacji obrotu. Po czterech miesiącach wojny, dopiero szeroko zakrojona operacja NATO pozwala na wyparcie agresora, ale kraj pozostaje w ruinie. Koszty odbudowy całej gospodarki mogą sięgnąć nawet 5,5 biliona złotych.

Infrastruktura, ludzie, środowisko - długofalowe skutki wojny

Raport nie ogranicza się jedynie do wyliczeń finansowych. Eksperci podkreślają, że największym komponentem strat byłaby infrastruktura krytyczna: energetyka, transport, telekomunikacja. Odbudowa tych sektorów to wydatek rzędu od 550 miliardów do nawet 3 bilionów złotych, w zależności od skali konfliktu.

Ale wojna to nie tylko zniszczone drogi czy elektrownie. To także dramatyczne konsekwencje społeczne: masowa trauma, trwały odpływ wysoko wykwalifikowanych pracowników, emigracja specjalistów, a także szkody środowiskowe - skażenie gleb, zaminowanie terenów, zniszczenie ekosystemów. Te czynniki mogą na lata ograniczyć potencjał rozwojowy kraju i sprawić, że Polska będzie musiała mierzyć się z problemami, których skali dziś nie jesteśmy w stanie sobie wyobrazić.

Czy Polska jest gotowa na najgorsze?

Wnioski płynące z raportu są jednoznaczne - Polska musi inwestować w bezpieczeństwo, bo cena nieprzygotowania byłaby nieporównywalnie wyższa niż koszt konsekwentnego wzmacniania armii, odporności państwa i świadomości społeczeństwa. Eksperci rekomendują m.in. budowę "cyfrowej odporności państwa" - przeniesienie kluczowych systemów administracyjnych i finansowych do infrastruktury chmurowej ulokowanej w krajach sojuszniczych oraz planowanie odbudowy w modelu "build back better", opartym na bardziej rozproszonej i odpornej strukturze gospodarki.

Prezes Defence24 Piotr Małecki podkreśla, że raport powinien być impulsem do długofalowego finansowania sił zbrojnych i budowy nowoczesnego systemu bezpieczeństwa. Z kolei prezes ZPP Cezary Kaźmierczak apeluje o zdecydowane zwiększenie nakładów na obronność, argumentując, że są one inwestycją pozwalającą uniknąć znacznie wyższych kosztów w przypadku konfliktu.

Warto wydać każde pieniądze na zbrojenia, bo inaczej zapłacimy znacznie większą cenę. Odstraszanie zaczyna się w głowie. Agresor musi wiedzieć, że wejście do Polski to nie będzie defilada, tylko krwawa łaźnia, w której bierze udział całe społeczeństwo, a nie tylko zawodowa armia - mówi Kaźmierczak.