Władimir Putin zakończył dwudniową wizytę w Chinach. W jej trakcie Pekin i Moskwa wydały wspólne oświadczenie potępiające plany budowy przez USA systemu "Złotej Kopuły" i krytykujące amerykańską politykę nuklearną. Oba mocarstwa podkreślają bardzo bliską współpracę polityczną i gospodarczą, ale Putin może czuć niedosyt, bo nie udało mu się przekonać Xi Jinpinga do zawarcia porozumienia w sprawie głównego projektu gazowego.
- Na poziomie politycznym relacje Chin i Rosji pozostają świetne.
- Putin wraca jednak z Pekinu bez podpisanego porozumienia w sprawie gazociągu "Siła Syberii-2", co było jego głównym celem.
- Akcje Gazpromu spadły po zakończeniu wizyty rosyjskiego prezydenta w Chinach.
- Po więcej aktualnych informacji zapraszamy do RMF24.pl
To był maraton dyplomatyczny Xi Jinpinga, dzięki czemu - ocenia agencja Reutera - Chiny mogły zaprezentować się jako filar globalnej stabilności. Najpierw do Pekinu przyleciał Donald Trump, który w otoczeniu świty złożonej z przedstawicieli branży technologicznej uzgadniał kontrakty dla USA.
Ledwo Trump odleciał do Waszyngtonu, a na lotnisku w stolicy ChRL już kołował samolot Władimira Putina. Xi i Putin spotkali się już ponad 40 razy, a ich bliskie relacje zostały przypieczętowane podpisaniem traktatu o partnerstwie strategicznym w 2022 roku. Umowę zawarto zaledwie kilka tygodni przed pełnoskalową inwazją Rosji na Ukrainę.
Stosunki Pekinu i Moskwy określane są przez oba mocarstwa jako "pozbawione ograniczeń", a najnowsza wizyta prezydenta Rosji miała pokazać dalszy postęp w relacjach. Czy cel został spełniony?
Chiny i Rosja potępiły plany prezydenta USA Donalda Trumpa dotyczące budowy systemu obrony przeciwrakietowej "Złota Kopuła". Równocześnie politykę nuklearną Stanów Zjednoczonych określono jako "nieodpowiedzialną".
Wspólne oświadczenie z prezydentem Rosji Władimirem Putinem podkreśliło, że choć Xi dąży do stabilnych i konstruktywnych relacji z Trumpem, to w kluczowych kwestiach stanowisko Chin jest zbieżne z rosyjskim.
W dokumencie przyznano, że amerykańskie plany budowy naziemnego i kosmicznego systemu przechwytywania rakiet zagraża globalnej stabilności strategicznej. Waszyngton został także skrytykowany za dopuszczenie do wygaśnięcia traktatu ograniczającego amerykańskie i rosyjskie arsenały nuklearne (New START).
Porozumienie wygasło w lutym tego roku, a Trump nie zdecydował się na jego przedłużenie, mimo iż Rosja proponowała prolongatę o kolejne pół roku. Władze w Waszyngtonie argumentowały, że New START nie był dostosowany do aktualnej sytuacji globalnej, w której Chiny dołączyły jako trzeci wielki gracz nuklearny do Rosji i USA - a mimo to nie były objęte traktatem. Równocześnie część amerykańskich polityków naciskała, by Stany Zjednoczone rozwijały swój program broni jądrowej właśnie w odpowiedzi na rosnące zagrożenie ze strony Pekinu.
Pomimo tego, że tydzień po wizycie Trumpa, USA muszą mierzyć się z krytyką Rosji i Chin, prezydent Stanów Zjednoczonych nie wydaje się zaniepokojony. Donald Trump powiedział w środę, ze przywódca Chin Xi Jinping uprzedził go o swoim spotkaniu z Władimirem Putinem i ocenił sam fakt spotkania przywódców za "dobry". Dogaduję się z obydwoma - stwierdził Trump, dodając, że lubi i Xi, i Putina.
Chociaż politycznie wizyta Putina może zostać uznana za udaną, rosyjski prezydent przybywał do Pekinu nie po mgliste deklaracje i wspólne oświadczenia, a po konkret. Mimo wspólnego stanowiska w sprawach bezpieczeństwa, liderom nie udało się osiągnąć przełomu w sprawie kontraktu na nowy gazociąg, który umożliwiłby Rosji ponad dwukrotne zwiększenie eksportu gazu do Chin.
Władimir Putin przybył do Pekinu z liczną delegacją, licząc na przełom w negocjacjach dotyczących budowy gazociągu "Siła Syberii-2". Projekt ten, omawiany od ponad dekady, miałby zwiększyć dostawy rosyjskiego gazu do Chin do 100 mld metrów sześciennych rocznie. Po rozmowach rzecznik Kremla Dmitrij Pieskow przyznał, że wciąż pozostają "nieuzgodnione niuanse", a kluczowe kwestie, w tym terminy realizacji inwestycji, nie zostały rozstrzygnięte.
Według źródeł "The Financial Times", główną przeszkodą w zawarciu kontraktu pozostaje cena surowca. Chiny domagają się obniżki do poziomu zbliżonego do cen krajowych, czyli około 50 dolarów za tysiąc metrów sześciennych. To pięciokrotnie mniej niż obecnie płaci Pekin i aż 8,5 razy mniej niż stawki dla klientów Gazpromu w Europie.
Mimo podpisania 40 dokumentów podczas wizyty, żaden z nich nie dotyczy budowy "Siły Syberii-2" ani współpracy w sektorze ropy i gazu. Komentatorzy nie ukrywali, że dla Putina ta kwestia miała znaczenie kluczowe, zwłaszcza, że rosyjska gospodarka musi mierzyć się z perspektywą nadchodzącego kryzysu, również wywołanego sankcjami na rosyjskie surowce i utratą rynków europejskich.
Tymczasem Chiny publicznie wypowiadają się o projekcie bardzo oszczędnie. Xi Jinping podkreślił w środę, że współpraca energetyczna powinna być "kamieniem węgielnym" relacji chińsko-rosyjskich, ale nie wspomniał o samym gazociągu. Kluczowe kwestie, takie jak cena gazu, pozostają nierozstrzygnięte, a analitycy przewidują, że negocjacje mogą trwać nawet latami.
Akcje Gazpromu straciły 3,5 proc. wartości na moskiewskiej giełdzie po zakończeniu wizyty Władimira Putina w Chinach. "Inwestorzy oczekiwali konkretów w sprawie ‘Siły Syberii-2’, ale ponownie otrzymali jedynie niepewność" - komentują dla "The Moscow Times" analitycy SberInwestycji. Wraz z Gazpromem o 6 proc. spadły także akcje TMK, firmy, która miała dostarczać rury do nowego gazociągu. Brak decyzji w sprawie projektu oznacza brak dużych zamówień dla tego przedsiębiorstwa.
Xi Jinping powitał Putina z honorową asystą i salwą armatnią w Wielkiej Hali Ludowej w Pekinie. W środę Xi i Putin zjedli wspólnie kaczkę po pekińsku z szynką Jinhua na bankiecie, podczas którego można było obejrzeć chińską operę i "Jezioro łabędzie" Piotra Czajkowskiego.
Putin został przyjęty z pompą, ale mimo, że zabrał do Chin pięciu wicepremierów i ministrów, a podczas wizyty podpisano z Xi Jinpingiem deklarację o budowie "wielobiegunowego świata", nie udało się zawrzeć żadnych nowych, dużych kontraktów. Chiny nadal utrzymują Rosję w stanie niepewności i w pozycji gracza, który musi cierpliwie czekać na gest dobrej woli z Pekinu.



