Do 64 wzrosła liczba ofiar śmiertelnych czwartkowego wybuchu w zakładach chemicznych w prowincji Jiangsu na wschodzie Chin - poinformowały miejscowe władze. W szpitalach przebywa 617 osób, z których 21 jest w stanie krytycznym.

Na miejscu trwa akcja ratunkowa. W sobotę rano czasu lokalnego ratownicy wyciągnęli spod gruzów żywego człowieka. Ponad 20 osób wciąż uznawanych jest za zaginione.

Eksplozja miała miejsce w czwartek o godz. 14:45 czasu lokalnego (godz. 7:45 w Polsce) w fabryce chemikaliów na terenie parku przemysłowego podlegającego administracyjnie pod miasto Yancheng, ok. 250 km na północ od Szanghaju. Według chińskiej prasy na terenie zakładu wybuchł benzen - środek łatwopalny i toksyczny.

Lokalne media podawały, że pożar rozprzestrzenił się na pobliskie fabryki. Ucierpiały również dzieci z mieszczącego się nieopodal przedszkola, a wybuch wybił szyby w budynkach znajdujących się nawet kilka kilometrów od parku przemysłowego. Z okolicy ewakuowano co najmniej 3 tys. osób.

Władze prowadzą dochodzenie w sprawie przyczyn katastrofy. Państwowy dziennik "China Daily" spekuluje, że prawdopodobnie zostanie ona określona jako "poważny wypadek spowodowany ludzkim zaniedbaniem".

Firma, do której należą zakłady, produkuje ponad 30 rodzajów organicznych substancji chemicznych, z czego niektóre są bardzo łatwopalne. Portal Pengpai Xinwen ustalił w czwartek, że firma była w przeszłości wielokrotnie karana przez władze za łamanie przepisów ekologicznych i ostrzegana w związku z potencjalnymi zagrożeniami dla bezpieczeństwa.

Przebywający we Włoszech prezydent ChRL Xi Jinping nakazał maksymalny wysiłek w akcji ratunkowej i ponaglił lokalne władze, by jak najszybciej ustaliły przyczynę wybuchu oraz tę informację ogłosiły. W ostatnim czasie doszło do szeregu poważnych wypadków, a wszystkie właściwe organy we wszystkich miejscach muszą wyciągnąć z nich wnioski - oświadczył Xi.

Komentatorzy zwracają uwagę, że dekady wzrostu gospodarczego i uprzemysłowienia Chin okupione były wieloma wypadkami w fabrykach i kopalniach. Dochodzi do nich pomimo ponawianych zapewnień rządu o zacieśnieniu kontroli bezpieczeństwa.

W 2015 roku w serii wybuchów w składzie chemikaliów w porcie w Tiencinie na północy kraju zginęło 165 osób. W listopadzie 2018 roku eksplozja w pobliżu zakładu chemicznego w mieście Zhangjiakou zabiła 23 osoby.

Opracowanie: