​W Brukseli trwa gorąca debata na temat przyszłości unijnego systemu handlu emisjami ETS. Wysokie ceny energii i rosnące koszty uprawnień do emisji dwutlenku węgla podzieliły państwa członkowskie na dwa obozy. Polska, wspierana przez kilka krajów, domaga się głębokich zmian, podczas gdy inne państwa bronią dotychczasowych rozwiązań. Jakie decyzje zapadną na szczycie Rady Europejskiej?

  • Wysokie ceny energii w Europie wywołały spór o przyszłość systemu ETS.
  • Polska, Włochy, Austria i Czechy apelują o reformę systemu handlu emisjami.
  • Przeciwnicy zmian, m.in. Szwecja, Hiszpania i Holandia, podkreślają korzyści płynące z ETS.
  • Więcej informacji z Polski i świata znajdziesz na RMF24.pl.

Podczas czwartkowego posiedzenia Rady Europejskiej w Brukseli szefowie państw i rządów Unii Europejskiej skupili się na jednym z najbardziej palących problemów ostatnich miesięcy - rosnących cenach energii. Głównym punktem spornym okazał się unijny system handlu emisjami ETS.

Polska, której rachunki za energię w około jednej czwartej składają się z kosztów uprawnień do emisji, stała się liderem grupy państw domagających się głębokiej reformy ETS. Premier Donald Tusk, reprezentujący Polskę, podkreślał, że obecny system jest szczególnie dotkliwy dla krajów, które wciąż w dużym stopniu opierają swoją energetykę na węglu i gazie.

Sojusznicy Polski: Włochy, Austria i Czechy

Polska nie jest osamotniona w swoich postulatach. Włochy, reprezentowane przez premier Giorgię Meloni, również wskazują na negatywny wpływ ETS na ceny energii, zwłaszcza w obliczu globalnych zawirowań na rynku gazu wywołanych konfliktem w Iranie. Włochy podkreślają, że obecny system nie uwzględnia wystarczająco nowych realiów geopolitycznych i ekonomicznych.

Austria, choć aż 90 procent swojej energii pozyskuje ze źródeł odnawialnych, także opowiada się za reformą ETS. Wiedeń liczy, że zmiany w systemie przyczynią się do ogólnego spadku cen energii w Europie. Podobne stanowisko prezentują Czechy, które również wezwały do przekształcenia obecnego mechanizmu.

Głos przeciwników reformy: Szwecja, Hiszpania i Holandia

Z drugiej strony barykady stoją państwa, które bronią obecnego kształtu ETS. Szwecja i Hiszpania podkreślają, że system handlu emisjami jest kluczowym narzędziem transformacji energetycznej i walki ze zmianami klimatu. Hiszpania apeluje, by ewentualne reformy były pragmatyczne i nie karały krajów, które już zainwestowały znaczne środki w transformację energetyczną.

Holandia zwraca uwagę, że bez ETS Europa byłaby jeszcze bardziej uzależniona od paliw kopalnych, a koszty energii mogłyby być jeszcze wyższe.

Komisja Europejska ostrzega przed uzależnieniem od paliw kopalnych

Przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen przedstawiła podczas szczytu dane, które pokazują, że mimo wysiłków na rzecz dekarbonizacji, Unia Europejska wciąż w blisko 80 procentach opiera swoje zużycie energii na imporcie paliw kopalnych. Von der Leyen podkreśliła, że tak silne uzależnienie od zewnętrznych dostawców stanowi poważne zagrożenie w przypadku konfliktów geopolitycznych, czego dowodem jest gwałtowny wzrost cen gazu po kryzysie irańskim - aż o 70 procent.

Szefowa KE zaznaczyła, że system ETS pozostaje kluczowym narzędziem transformacji energetycznej, ale wymaga modernizacji. Przypomniała także o propozycjach działań krótkoterminowych, które mają przynieść ulgę najbardziej obciążonym branżom przemysłu. Celem jest złagodzenie skutków wysokich cen energii bez rezygnacji z długofalowych celów klimatycznych.