Naprawić stosunki polsko-francuskie w "królewski” sposób - to cel rozpoczynającej się jutro pierwszej wizyty w naszym kraju spadkobiercy francuskiego tronu. Księciu Jeanowi de France marzy się przywrócenie nad Sekwaną monarchii konstytucyjnej.

Jako król, starałbym się powołać Rząd Jedności Narodowej, który lepiej reprezentowałby współczesne społeczeństwo - mówi książe. A monarchia mogłaby to zmienić – podkreśla.

We Francji brakuje ciągłości akcji politycznej, bo prezydenci i gabinety rządowe zmieniają się co pięć lat, albo i szybciej. To za krótko, aby prowadzić długofalową politykę. Do tego przygniata nas biurokracja i polityczna poprawność. Czuję się coraz bardziej skrępowany tymi powrozami. Potrzeba nam więcej wolności!

Jego zdaniem Francji "brakuje powietrza": Zaczynamy się dusić, potrzebujemy więcej tlenu. Musimy wyzwolić się spod uciskającego nas pręgierza – tłumaczy korespondentowi RMF FM.

Ten potomek Ludwika XIV jest nietypowym arystokratą – nie lubi przepychu i wynajmuje w Paryżu zaledwie 60-metrowe mieszkanie, a po mieście jeździ na rowerze. Odwiedził go nasz korespondent Marek Gładysz.

Zawód księcia przestał być lukratywny. Nie można już z tego żyć. Trzeba pracować, tym bardziej, że Paryż stał się bardzo drogim miastem - mówi Jean de France. Ale od razu przypomina, że jego rodzina posiada jeszcze kilka zamków. Chciałbym zresztą, by w jednym z nich został nakręcony następny „James Bond”, bo marzy mi się choćby niewielka rola w tym filmie - dodaje.

Francja była królestwem do 1792 roku - ostatnim władcą był Ludwik XVI. Rewolucja francuska zmiotła monarchię, tworząc w jej miejsce I Republikę Francuską.

Napoleon Bonaparte przejął kontrolę w republice w 1799 roku, przyjmując tytuł I konsula; w 1804 roku proklamował cesarstwo. Dziś Francja jest laicką, demokratyczną republiką.